Wywiad z Prezesem Stowarzyszenia Patriotycznego OGNIWO

Rozmawiam z Panem Mariuszem Zawadzkim, Prezesem Stowarzyszenia Patriotycznego OGNIWO, oraz z pomysłodawcą Porozumienia Środowisk Patriotychnych w Wielkiej Brytanii.

A.W: Panie Mariuszu, w ostatnim czasie nasiliły się sztucznie pompowane przez lewicowe profile facebookowe takie jak Nie-Patrioci UK czy Wszyscy równi UK oskarżenia i upowrzechniane fake newsy wymierzone w działające na terenie UK polskie organizację patriotyczne, co według Pana może być przyczyną nasilenia się tych że ataków

M.Z: Witam serdecznie i pozdrawiam. Lewa strona ma to do siebie, że raz na jakiś czas dostaje wiatru w żagle i przypuszcza ataki na patriotów i wartości, które mam przyświecają. Czy robią to za pieniądze od sprzyjających im organizacji czy po prostu siadło kilka głupich głów i wymyślają historyjki, którą za pomocą sprzyjających im mediów puszczają w eter to nie wiem, ale jak mantrę powtarzają oskarżenia o rasizm, nazizm, faszyzm i homofobie, tworząc przeróżne fake newsy niestety organizacje lewicowe muszą ciągle straszyć społeczeństwo demonem nazizmu, gdyż jest to ich główna broń w walce z europejskimi wartościami, które próbujemy bronić . Z racji podejmowanych działań mogą też grupy te liczyć na dotacje od Państwa a więc wojna musi trwać i myślę, że tylko o to im chodzi. Jak śpiewał zespół Abba – money, money, money

A.W: Ogniwo stało się głównym celem ataków ludzi z otoczenia wyżej wymienionych profili które często w swoich tekstach oskarżają was o poglądy faszystowskie i o szerzenie rasizmu. Jak się pan odniesie do tych oskarżeń, i czy wpłynęły one negatywnie na działalność Stowarzyszenia ?

M.Z: Nie wiem dlaczego swój największy atak środowiska lewicowe przypuściły właśnie na nas. Ale w myśl zasady, że skoro nas atakują to znaczy, że podążamy dobrą drogą nie zamierzamy z niej zejść. Co do oskarżeń to są absurdalne. Kłamstwo powtórzone wielokrotnie nie staje się oczywiście prawdą ale robi dużo zamieszania. I tak właśnie się stało z nami. Musieliśmy zrezygnować z przylotu naszego przyjaciela i wielkiego autorytetu w kwestii Narodowych Sił Zbrojnych czyli Leszka Żebrowskiego, który miał być gościem na pikniku i promować swoją najnowszą książkę „Między młotem a swastyką”. Niestety do całej akcji została zatrudniona policja i zastraszyła prezesa, jak i członków zarzadu Polskiego Klubu organizującego owy piknik. Oczywiście napisaliśmy już skargę w kierunku policji z żądaniem wyjaśnienia tej sprawy ale nie oczekujemy, że do tego dojdzie. Fakt, trzeba napisać, iż w naszym Stowarzyszeniu pojawiło się kilka osób które dopuściły się karygodnych występków i zostały ze Stowarzyszenia usunięte lub odeszły same. Ale żeby zaraz dokonywać linczu na Stowarzyszeniu i stosować odpowiedzialność grupową to przesada. Idąc tym tokiem rozumowania to trzeba by rozwiązać wszystkie partie polityczne i różnego rodzaju grupy i stowarzyszenia bo w każdej z nich pojawiali się ludzie łamiący prawo. Odpowiadamy tylko i wyłącznie za siebie. Członkowie Stowarzyszenia Patriotycznego Ogniwo są spadkobiercami NSZ i zdecydowanie odcinamy się od ustrojów totalitarnych takich jak komunizm, nazizm i faszyzm. Dodam tylko, że żadna z osób będąca w naszym stowarzyszeniu nie została skazana prawomocnym wyrokiem za promowanie tych że ustroi.

A.W: 29 Lipca Pana Stowarzyszenie będzie organizować 74 Rocznicę Wybuchu Powstania Warszawskiego, jak będą przebiegały te uroczystości, i czy dla Was data 1 sierpnia 1944 roku ma specjalne znaczenie ?

M.Z: Proszę nie używać sformułowania „Pana stowarzyszenie” ja tylko pełnię rolę prezesa a w naszym Stowarzyszeniu każdego głos jest tyle samo warty. Staramy się być jak rodzina. Wracając do pytania to powiem, że data 1 sierpnia powinna być ważna dla każdego Polaka. Powstanie Warszawskie jest symbolem zrywu naszej ukochanej Ojczyzny, nie ważne jak jest źle my się nigdy nie poddamy. Tak jak powiedział Boguś Linda, ludzie mieli już dość tej nazistowskiej okupacji i nie ważne od okoliczności i tak stanęli by na barykadach i walczyli żeby chociaż 5 minut poczuć się wolnymi, naprawdę wolnymi. Teraz z perspektywy czasu możemy oceniać czy powstanie było dobrze przygotowane i czy miało sens ale nie wolno nam oceniać ludzi, którzy walczyli i ginęli za Ojczyznę. Tym ludziom należy się szacunek i wieczna pamiętać.
Cześć i Chwała Bohaterom!!!!!!!!!
Co do samych obchodów to na pewno chcemy spotkać się na cmentarzu i posprzątać groby powstańców, udekorować je biało czerwonymi wstążkami, zapalić znicze i pomodlić się za ich dusze. Spotykamy się 3 dni przed obchodami w Polsce i niestety jest bardzo mało szans na zaproszenie kogokolwiek do UK a i niektóre środowiska nam nie przychylne zrobią wszystko by zakłócić obchody dlatego na tą chwilę nie planujemy niczego więcej. Co nie zmienia faktu, że staramy się zorganizować dodatkowe punkty obchodów . Na pewno poinformujemy o tym na stronie wydarzenia i oczywiście zapraszamy na cmentarz całe rodziny by razem oddać cześć naszym Bohaterom.

A.W: Wiem że zajmujecie się odnową zniszczonych nagrobków polskich żołnierzy, mógłbyś coś nam o tym powiedzieć? Chciałbym się także zapytać, czy prowadzicie inne akcje charytatywne które nie są nagłaśniane w mediach społecznościowych ?

M.Z: Tak to prawda. Głównym z naszych celów statutowych jest odnowa i dbanie o groby polskich bohaterów. Wszystko niestety robimy za własne pieniądze a to są duże koszta. Miejmy nadzieję, że w końcu instytucje państwowe wezmą się za to. Przed świętami zawsze spotykamy się by posprzątać groby do czego oczywiście zapraszamy ludzi na co dzień nie zaangażowanych w działalność. 29 lipca (niedziela) zapraszamy wszystkich chętnych na cmentarz Gunnersbury w Londynie by posprzątać groby powstańców Warszawy przed zbliżającym się świętem. To naprawdę jest fajnie spędzony czas, dający dużo pozytywnej energii. Chociaż tyle możemy zrobić dla naszych bohaterów. Organizujemy też zbiórki pieniędzy i darów dla chorych i potrzebujących. Wspomnę tu chociażby o zbiórkach darów na Kresy, paczkach na święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy dla polskich dzieci na Ukrainie, pomocy dla naszych przyjaciół ze Stowarzyszenia Odra Niemen, którzy też wspierają Kresowiaków, pomocy wspólnie z przyjaciółmi z grupy rekonstrukcyjnej Legion-Grom dla Filipka ze Szczecina, który był bardzo chory, prowadziliśmy też aukcje dla Kwacha chorego na raka, któremu udało się wygrać tą walkę i wiele innych tego typu akcji. Niestety nie ma tych akcji tyle ile byśmy chcieli ale każdy z nas pracuje i porostu brakuje nam czasu. Robimy to co lubimy i na pewno nie przestaniemy. Jeżeli ktokolwiek chciałby nam pomóc zapraszamy do współpracy.

A.W: Dziekuje za poświęcenie czasu na krótką lecz owocną rozmowę.

M.Z: To ja dziękuję za możliwość udzielenia wywiadu

Arkadiusz Wolski.

Wywiad z Prezesem Londyńskiego Oddziału partii Wolność

Rozmawiam z Panem Jakubem Grygowskim, Prezesem Londyńskiego Oddziału partii Wolność

A.W: Od pewnego czasu polska społeczność w UK jest atakowana i nazywana przez lewicowe brytyjskie media siedliskiem ksenofobów, rasistow i nazistów . Co Pan myśli o całej tej medialnej nagonce, i jaki może być jej powód?

J.G: Jak słusznie Pan zauważył robią to lewicowe media, ale nie tylko brytyjskie – polskie media działające w Zjednoczonym Królestwie również. Nie możemy też zapomnieć o atakach ze strony większych i mniejszych organizacji oraz pojedynczych aktywistów o poglądach lewicowych. Na szczęście jednak znaczna większość społeczeństwa nie podziela opinii tych marginalnych środowisk.

Oczywiście jest to farsa. Chociaż ich metody działania były kilkakrotnie
skuteczne i faktycznie po niewpuszczaniu do UK Jacka Międlar czy trudnościach jakie miał fałszywie oczerniony przez nich Rafał Ziemkiewicz, mogli pomysleć że mają przewagę, a ich racje są popierane. Jednak niedawny przypadek Wojciecha Sumlińskiego, który choć z trudnościami i po przesłuchaniu na lotnisku w Luton, ostatecznie dwukrotnie wjechał do Wielkiej Brytanii, a także niedawna wizyta Janusza Korwin-Mikkego pokazały, że tak nie jest. Bo jakie są ich metody? Tak naprawdę wyszukują spotkań z prawicowcami, których uważają za kontrowersyjnych i zwołują się w mediach społecznościowych, by dzwonić i wysyłać oszczerstwa na policję i do służb granicznych. Naszym jedynym problemem do tej pory było odnalezienie odpowiedniej metody przeciwdziałania tym atakom.Chociaż zajęło to trochę czasu, to myślę że już nie będziemy mieli podobnych problemów.

Kończąc już mój przydługi wywód. Nie znam motywów, które mogłyby kierować tymi grupkam, ale wydaje mi się, że problemem mogą być ich braki w podstawowej edukacji i błędne rozumienie elementarnych pojęć. Są tak zapatrzeni w swoją ideologię, że nie zwracają uwagi na słowa, których używają, a niektóre z nich mogą definiować raczej lewicę niż prawicę. Papież Pius IX pisał w jednej z encyklik „vera rebus vocabula restituantur”, czyli „należy przywrócić rzeczom nazwy”, a Konfucjusz mawiał, że „naprawę państwa należy zacząć od naprawy pojęć. W tej sytuacji czuję się w obowiązku chociaż podjąć próbę. Mówią na przykład o ksenofobii, słowo pochodzi z Greki, której niestety już się nie naucza powszechnie i złożone jest dwóch słów ksenos, czyli obcy, coś obcego i phobos, czyli strach. Według tego ksenofobem można nazwać kogoś kto boi się obcych, a my nie mamy nic przeciw obcym, apelujemy jedynie, by nie sprawiać sztucznego wrażenia braku różnic międzykulturowych.

Natomiast lewicowi aktywiści, którzy nas nieustannie atakują najwidoczniej boją się naszych, wyraźnie obcych im idei, zatem czy to nie oni są ksenofobami? Podnoszony przez nich rasizm jest równie abstrakcyjny. Wielu z nas utrzymuje dobre stosunki czy przyjaźnie z ludzimi o odmiennym kolorze skóry. Za przykład niech posłuży chociaż mój serdeczny kolega, szanowany i lubiany przez podejrzewam wszystkich działaczy polonijnych z prawej strony – dr Bawer Aondo-Akaa, który niejednokrotnie gościł w Londynie na zaproszenie kilku grup patriotycznych oraz był jednym z najlepiej ocenianych przez publiczność prelegentów na zeszłorocznym II Pikniku Wolnościowym w Southampton.

Nazizm, o który jesteśmy, jako prawicowcy, oskarżani to kolejny absurd, ponieważ jego najbardziej znanym przedstawicielem i propagatorem był Adolf Hitler. Żaden patriota nie mógłby popierać tej ideologii. To w zasadzie powinno wystarczyć jako dowód niedorzeczności tego oszczerstwa. Jednak dopowiem, że nazizm z skrót od narodowy-socjalizm, a partia zbrodniarza Hitlera to NSDAP, czyli Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników. Proszę mi powiedzieć, czy można w jakikolwiek sposób pogodzić socjalizm z prawicą? Do socjalizmu jest im zdecydowanie bliżej. Choć nie są w żaden sposób „narodowi”, to bliższym prawdy byłoby określanie w ten sposób ich, aniżeli nas.No i jeszcze od siebie dodam faszyzm, którym rzucają w nas z równą łatwością jak pozostałymi określeniami i robią to równie błędnie. Twórcą faszyzmu był włoski socjalista Benito Mussolini, który zdefiniował swój ruch w bardzo prostych słowach, „wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciw państwu”. Państwo jest niczym więcej jak biurokratycznym aparatem władzy, patrioci natomiast na pierwszym miejscu stawiają naród, czyli ludzi. I znowu wezwania lewicy do cenzury są działaniami właśnie faszystowskimi, podobne metody mieli jedynie bolszewicy i komuniści, a nigdy prawicowcy.

A.W: Czy pan jako Prezes Londyńskiego Oddziału partii Wolność, odczuł na własnej osobie ataki ze strony Brytyjczyków w stosunku do Pana poglądów, czy może według Pana całą tę medialną burzę rozpoczęli nasi rodacy o skrajnie lewicowych poglądach, dążacy do oskarżenia i w rezultacie do zdelegalizowania grup patriotycznych działających na terenie Wielkiej Brytanii.

J.G: Przede wszystkim, jak powiedziałem wcześniej, ataki są kierowane przez dość dobrze zorganizowane, ale jednak marginalne i nieliczne grupy skrajnych lewicowych ekstremistów, którzy są znacznie głośniejsi niż rzeczywiście liczni. Muszę więc zaprotestować przeciw generalizowaniu. Brytyjczycy wciąż pamiętają dywizjon 303 i bitwę o Anglię, widzą w Polakach głownie ludzi pracowitych, zdolnych i zaradnych. Wystarczy spojrzeć ilu polskich przedsiębiorców działa na wyspach – często lepiej niż autochtoni – jeśli tylko nie gnębi się ich biurokracją i skomplikowanym prawem, regulacjami oraz ordynacją podatkową.

Oczywiście, że cała nagonka została zainicjowana przez polskojęzycznych lewicowców. Nie oszukujmy się, ludzie tacy jak Jacek Międlar, Grzegorz Braun, Rafał Ziemkiewicz czy Wojciech Sumliński są znani głownie w Polsce, a w Wielkiej Brytanii są anonimowi wsród tubylców, którzy jedyne informacje – prawdziwe lub fałszywe – mogli dostać tylko od ludzi legitymujących się polskim paszportem.

Ja pewnie jestem zbyt mało znany żeby być personalnie atakowany nawet przez te skrajne grupki. Kto wie, może po wywiadzie dla Państwa to się zmieni, ale nie obawiam się szczególnie, bo ktokolwiek jest przez nich atakowany powinien mieć pewność, że idzie słuszną drogą. Niemniej jako Partia napotkaliśmy drobne trudności dzięki tym atakom. W kwietniu ubiegłego roku Partia Wolność organizowała ogólnopolską akcję „PIT-y w kosmos”, która jest coroczną formą protestu przeciw istnieniu podatku dochodowego. Z tej okazji do Londynu przyleciał Prezes Wolności, Pan Janusz Korwin-Mikke. Przed lokal, który wynajmowaliśmy przyszła grupka działaczy z transparentem i megafonem. Efekt był taki, że zrobiliśmy sobie zdjęcia na ich tle i faktycznie jedyne co osiągneli to zrobienie darmowej reklamy nam, i naszej akcji. Latem zeszłego roku, podczas Pikniku w Southampton mieliśmy rzeczywiście trochę większe problemy, bo anonimowe telefony z pogróżkami i kłamstwami na nasz temat do właścicieli wynajmowanych lokali spowodowały czterokrotne wymówienie nam umowy najmu przez co w czasie Pikniku musieliśmy skorzystać z pięciu miejsc, ale to także była dodatkowa reklama medialna, za którą normalnie musielibyśmy zapłacić więcej niż kosztowało nas przenoszenie imprezy. Czyli chyba powinienem być im wdzięczny.

A.W: Podobno były obawy dotyczące przylotu Prezesa do Anglii. Czy angielskie służby próbowały w jakikolwiek sposób zatrzymać Pana Korwina na lotnisku?

J.G: Można było odnieść takie wrażenie, bo trochę prześmiewczo napisaliśmy o tym na naszym Facebooku. Tak naprawdę nie było żadnych problemów, Prezes wylądował zgodnie z planem i szybko przeszedł przez kontrolę graniczną.

A.W: Czy podczas przemówienia lidera partii Wolność W Hyde Park doszło do zapowiadanej przez ludzi z otoczenia Nie-Patriotów Uk, demonstracji uderzajacej w waszą partię i wizytę Prezesa?

J.G: Było kilka osób z jakimiś hasłami napisanymi na kartkach, ale dość szybko zrezygnowani sobie poszli. Znacznie bardziej warto powiedzieć o licznych uczestnikach wiwatujących i popierających słowa Prezesa Janusza Korwin-Mikkego. Nagrania dostępne są w internecie i na nich najlepiej przekonać się o prawdziwych reakcjach słuchaczy.

A.W: Na koniec chciałbym się zapytać o plany na przyszłość Londyńskiego Oddziału Wolność, Czy myśleliście o wystartowaniu w lokalnych wyborach w Londynie?

J.G: Od niedawna dzięki staraniom wiceprezesa naszego Oddziału, Mateusza Oliwy, jesteśmy członkami International Alliance of Libertarian Parties, organizacji zrzeszającej większość partii z całego świata, o zbliżonym do naszego programie. W Polsce zbliża się maraton wyborczy rozpoczynający się od wyborów samorządowych, w których Polonia nie może brać udziału będąc poza granicami, ale będziemy wspierać na wszelkie sposoby koleżanki i kolegów ze struktur lokalnych w Polsce. Niedługo po nich wybory do unioparlamentu i polskiego parlamentu i tu już nasze działania na Wyspach będą bardziej widoczne. Polonia, która przekonała się na własnej skórze, że poglądy gospodarcze głoszone przez Prezesa Janusza Korwin-Mikkego od dziesięcioleci działają w praktyce, głosują na Wolność. W ostatnich wyborach parlamentarnych zdobyliśmy w UK 20%. Teraz chcemy dotrzeć szerzej, również do Polaków którzy do tej pory nie byli aktywni w czasie wyborów. W związku z tym co dzieje się obecnie w Europie i nieustannym wzrostem uniosceptycyzmu nie wątpimy w doskonałe wyniki w obu przypadkach. Ponadto stałe nawiązujemy współpracę z kolejnymi osobami i grupami, wzmacniamy nasze struktury. Planujemy otworzenie do końca roku kół
Wolności w Irlandii, Walii, Szkocji i na północy Anglii.

Co do startu w lokalnych wyborach w Wielkiej Brytanii, to osobiście jestem przeciwnikiem takich działań, ponieważ uważam, że jako goście
nieeleganckim jest podejmowanie próby przemeblowania w mieszkaniu gospodarza. To był jeden z powodów, dla których wzywałem do debaty „księcia” Jana Żylińskiego – niestety okazało się, że tak jak wcześniej nazywał tchórzem Nigela Farage’a, który nie stanął z nim do debaty, teraz sam się nim okazał próbując przemilczeć temat. Natomiast nie wykluczam, że być może któryś z członków Wolności będzie chciał podjąć próbę startu i jako wolny człowiek nie będzie zatrzymywany i otrzyma wszelkie wsparcie od nas. Nawet ja sam nie wykluczam, że kiedyś zostanę do tego przekonany, być może Pan Jan Żyliński zdołałby to zrobić, gdyby nie uciekł przed debatą.

A.W: Dziękuję za ciekawą rozmowę

J.G: Proszę bardzo i zapraszam 8 lipca na III Wolnościowy Piknik w Londynie

Rozmawiał Arkadiusz Wolski

„Łowcy” faszystów

Grupka osób prowadząca Facebookowy profil NIE-PATRIOCI UK, wzięło sobie za zadanie ocalenie świata przed podłymi rasistami i polskimi patriotami, z jednaj strony nazywa faszystami wszystkich członków Stowarzyszenia Patriotycznego OGNIWO, tylko dlatego że dwóch jego członków (trzeba zaznaczyć że byłych członków) w czasach kiedy jeszcze nie było owego Stowarzyszenia, wzięło udział w manifestacji anty-imigracyjnej w której brali udział angielscy neo-naziści. Z drugiej strony mówią że nie można uważać za terrorystów wszystkich muzułmanów, tylko dlatego że kilku z nich dokonało zamachów terrorystycznych. Ich WIELKA walka z faszyzmem stosuje te same standarty co rasisci z którymi tak zaciekle, podobno walczą.

Na domiar złego ich głównym celem stały się polskie szkoły działające na terenie Wielkiej Brytani, za wszelką cenę chcą doprowadzić do zamknięcia placówek zajmujących się nauczaniem polskiego języka i historii, powód ? Współpraca z organizacjami patriotycznymi w ich skrzywionym mniemaniu uważanymi za siedlisko całego zła.

Ludzie prowadzący ten profil potrafią atakować patriotów ze Stowarzyszenia HUSARIA Manchester za to że korzystając z pięknej pogody po raz trzeci zorganizowali akcje „Ich godność w Naszych rękach” i postanowili wykorzystać ten czas, nie jak Oni na spędzeniu czasu na Facebooku i szukaniu powodów do ataku na Polską społeczność mieszkającą na wyspach, lecz wykorzystali to do posprzątania grobów naszych dzielnych żołnierzy walczących w czasie II Wojny Światowej, właśnie z faszyzmem i nazizmem których to owi „Nie-Patrioci” są podobno najwiekszymi wrogami

Potrafią nazywać demokratycznie wybrany rząd Polski reżimem tylko dlatego że chce zdelegalizować anty-polską organizację jaką jest ObywateleRP skupiającą w swoich szeregach głównie byłych aparatczyków komunistycznego okupanta. W tym samym czasie wspierają delegalizacje ONR którą nazywają faszystowską tylko dlatego że kilku jej członków miało skrzywione poglądy.

Działania tych osób, w ich osobistej ocenie są działaniami na rzecz dobrego imienia Polski, jednak ich artykuły i komentarze o polskiej społeczności w UK nie przyniosły jak dotąd nic, prócz negatywnej opinii, robiąc z nas rasistow, ksenofobów i faszystów. Ich dążenia do zamknięcia polskich szkół sobotnich nie przedstawiają ich raczej też w świetle obrońców polskich wartości i kultury.

Zostawiam Państwa ocenie postepowanie tych skrajnie anty-polskich ludzi, kierujacych sie tylko nienawiscią do wszystkiego co zwiazane z Polskim zdrowym patriotyzmem.

Z Poważaniem Arkadiusz Wolski

Uderzając w św. J.P. II

Na Facebooku znajduje się wiele profili których głównym zadaniem jest szkalowanie i naśmiewanie się z postaci i pamięci Św. Jana Pawła II. Warto poświęcić chwilkę i zgłaszać strony godzące w tego wielkiego Polaka.

Oto lista profili

https://www.facebook.com/ANTY-Jan-Pawe%C5%82-II-360612877306201/

https://www.facebook.com/jakpanjezuspowiedzial/

https://www.facebook.com/JanPawel2zyje/

https://www.facebook.com/2137news/

https://www.facebook.com/jp2w6bns/

Pomóżcie nam usunąć strony atakujące postać Św. J.P. II

NIE-POLKI UK

Oto sylwetki dwóch kobiet które stoją za szkalowaniem polskich organizacji patriotycznych na terenie Wielkiej Brytanii. Pani Beata Chwałek i Pani Marta M Paruszewska obie kobiety prowadzą Facebookowy profil Nie-Patrioci UK, zajmujący się głównie atakami oraz fałszywymi oskarżeniami pod adresem wszystkich stowarzyszeń, organizacji i klubów polskich promujacych polskie wartości, historię, kulturę i tradycję.

Pani Beata Chwałek

Pani Marta M Paruszewska, Dodatkowo pisze dla strony hope not hate pod nazwiskiem Martha May. Artykuły podpisane jej fałszywym nazwiskiem pełne są kłamstw wycelowanych w polskich patriotów.

Możliwe że niechęć tych Pań do wszelkich objawów zdrowego patriotyzmu i nazywanie polskich patriotów nazistami, rasistami, homofobami i antysemitami, wynika z ich nieudanego życia w kraju nad Wisłą, bądź z głęboko zakorzenionch w ich życiu wartościach wyciągnietych że środowisk skrajnie lewicowych i postkomunistycznych.

Są to jednak tylko moje domysły i przypuszczenia niepoparte żadnymi dowodami

ZAWSTYDZENI POLSKOŚCIĄ

Od pewnego czasu działa na facebooko strona o nazwie Nie-Patrioci UK. Sama nazwa mówi już wszystko o ludziach prowadzących i wspierających ten profil. Ich głównym zadaniem jest krytykowanie, atakowanie i na wszelakie sposób przeszkadzanie we wszystkich polskich wydarzeniach patriotycznych. W ich postach aż kipi od niechęci do wszystkich zdrowych objawów polskiego patriotyzmu. A główne ich oskarżenia kierowane w stosunku do polskich organizacji patriotycznych działających na terenie Wielkiej Brytanii, to jak zwykle w przypadku lewicowych ugrupowań: faszyzm, rasizm, antysemityzm i nazizm. Ludzie komentujący ich posty, to głównie ludzie o poglądach marksistowsko-liberalnych i antypolskich, uznających bycie Polakiem za coś wstydliwego i godzącego w ich wysokie mniemanie o sobie, przedstawiamy wam kilka sylwetek ludzi z otoczenia profilu Nie-Patrioci UK

Mjr. Zub-Zdanowicz Jeden z najlepszych dowódców NSZ

Leonard Szczęsny Zub-Zdanowicz urodził w Popowcach na Wołyniu w 1912 roku. Żył 70 lat. W konspiracji używał pseudonimów „Ząb”, „Dor” i „Leon Pyszkowski”. Został uhonorowany Krzyżem Virtuti Militari za kampanię wrześniową 1939 roku, Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego z Mieczami II Klasy, odznaką spadochronową, czterema odznaczeniami europejskimi, Złotą Gwiazdą za Wojnę 1939-1945 (The Golden Star), medalem francuskim i Mieczami Hallerowskimi. 70 lat życia Cichociemnego spod Starokonstanowaprezentujemy za Słowem Polskim:

Wywodził się ze szlacheckiej rodziny powstańców styczniowych. Jego brat Wiktor był żołnierzem kampanii francuskiej i Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego. W 1928 roku rozpoczął naukę w Gimnazjum Humanistycznym im. Stanisława Staszica w Hrubieszowie, gdzie wstąpił do drużyny harcerskiej. Maturę zdał w 1930 roku. W 1935 otrzymał dyplom magistra prawa na Wydziale Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Służbę wojskową Zub-Zdanowicz rozpoczął jeszcze przed studiami. W 1930 r. wstąpił do Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. Służył w 1. Pułku Strzelców Konnych Raszyńskich w Garwolinie. Po krótkiej przerwie (w stopniu podporucznika rezerwy) powrócił do wojska na stałe i odbył kurs dla dowódców szwadronu CKM. Służył w Żandarmerii Grodzieńskiej Dywizji Piechoty.

W kampanię wrześniową Leonard Zub-Zdanowicz wszedł jako dowódca Plutonu Polowego Żandarmerii a później – dowódca ochrony sztabu Dywizji Piechoty płk. Ignacego Oziewicza. Uczestniczył w walkach nad Pilicą i nad Wisłą. Zub-Zdanowicz przebił się przez Wisłę i na Lubelszczyźnie wszedł do zgrupowania gen. Olbrychta, gdzie pełnił obowiązki szefa bezpieczeństwa sztabu. Brał udział w ciężkich walkach.

Po kapitulacji, część żołnierzy zgrupowania gen. Olbrychta, w tym Zub-Zdanowicz, przebiła się przez okrążenie. Zub-Zdanowicz przydzielony został do 1. Pułku Szwoleżerów, następnie mianowano go oficerem łącznikowym.

Podczas próby przedarcia się na Węgry zgrupowanie Zub-Zdanowicza zostało otoczone przez Niemców i Rosjan. Tocząc ciężkie walki z obydwoma wrogami, Polacy posuwali się na wschód. Bywało tak, że jednego dnia (29 września) żołnierze płk. Zieleniewskiego walczyli z żołnierzami Wehrmachtu pod Janowem Lubelskim, następnego dnia – z czerwonoarmistami pod Krzemniem.

Gdy 1 października dowództwo postanowiło o poddaniu się Armii Czerwonej, Zub-Zdanowicz odmówił posłuszeństwa wdanemu rozkazowi. Przemknął się przez pierścienie sowieckie i niemieckie. Wielu oficerów z jego formacji, którzy trafili do niewoli sowieckiej, wiosną 1940 roku zostało zamordowanych w Katyniu przez NKWD.

W listopadzie 1939 roku Zub-Zdanowicz nawiązał kontakt z organizacją Służba Zwycięstwu Polski i razem z bratem przeszedł przez Tatry i Słowację na Węgry. Na początku 1940 roku dojechał do Paryża, potem – do Bretanii. Otrzymał przydział do Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich generała Zygmunta Szyszko-Bohusza, gdzie zorganizował Pluton Żandarmerii.

W kwietniu 1940 r. Zub-Zdanowicz wypłynął do Narviku w Norwegii, gdzie pełnił służbę szefa bezpieczeństwa sztabu gen. Szyszko-Bohusza. 29 maja wraz z żandarmami zdusił w zarodku próbę niemieckiej dywersji w rejonie sztabu brygady. 6 czerwca zorganizował ewakuację oddziałów brygady do Francji. Jego jednostka przybyła do Brestu 17 czerwca i zajęła stanowiska bojowe. 18 czerwca I Półbrygada na okręcie brytyjskim dotarła do portu Plymouth.

Następnie Zub-Zdanowicza i jego towarzyszy skierowano do Szkocji. 22 sierpnia 1940, ze względu na rozformowanie Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, 15. Pluton Żandarmerii został wcielony do 2. Plutonu Żandarmerii przy 3. Brygadzie Kadrowej Strzelców generała brygady Władysława Langnera i zakwaterowany w obozie Biggar, w hrabstwie Lanark. Stamtąd Zub-Zdanowicz przeniósł się do miasteczka Moffat, a w grudniu do Cowdenbeath w hrabstwie Fife. Na początku 1941 roku odebrano mu dowództwo plutonu żandarmerii i przeniesiono do 7. Brygady Kadrowej Strzelców w Dunfermline. W końcu kwietnia Zub-Zdanowicz został mianowany porucznikiem. Przydzielony został do 8. Brygady Kadrowej Strzelców (oddział rozpoznawczy), a następnie do 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała brygady Stanisława Sosabowskiego.

W lipcu 1941 Leonard Zub-Zdanowicz zgłosił się na ochotnika do wykonania zrzutu do Polski i rozpoczął trening „Cichociemnych”. Od 20 kwietnia 1942 r. oczekiwał na przerzut do Polski wraz z ekipą w składzie: Bolesław Kontrym, Mieczysław Hugo Eckhard, Hieronim Łagoda, Michał Fijałka i Wacław Kopisto. W czerwcu Zub-Zdanowicz poprosił gen. Sikorskiego o przeniesienie do Korpusu Oficerów Kawalerii, którą Naczelny Wódz rozpatrzył pozytywnie. Latem 1942 Zub-Zdanowicz wraz z Kontrymem prowadził kurs spadochronowy w Ringway.

1 września 1942 roku ekipa nr 11 wyleciała z Anglii do Polski w ramach operacji „Smallpox”. Podczas skoku, który nastąpił w nocy 2 września na północny wschód od Grójca, Zub-Zdanowicz złamał nogę. Po krótkim pobycie w szpitalu Świętego Ducha w Warszawie zamieszkał pod koniec września u dr. Jacka Masiorskiego, a następnie w listopadzie u pani Marii Zawadzkiej.

Pod koniec października został włączony do organizacji dywersyjnej „Wachlarz”, która obejmowała swoim działaniem tereny byłych Kresów I RP, z przydziałem do III Odcinka. Współpracował bezpośrednio z dowódcą „Wachlarza”, podpułkownikiem Adamem Remigiuszem Grocholskim, uczestniczył między innymi w teoretycznym opracowaniu uderzenia na więzienie w Pińsku, którą to akcję wzorowo wykonał por. Piwnik.

Po rozpracowaniu „Wachlarza” przez Gestapo, na początku roku 1943, Zub-Zdanowicz rozpoczął poszukiwania przydziału do partyzantki. W marcu nawiązał kontakt ze znajomymi oficerami AK z 1. Pułku Strzelców Konnych, jednak jednostka była zaledwie na etapie odtwarzania. W kwietniu wystąpił do przełożonych o pozwolenie na wyjazd z por. Piwnikiem na Kielecczyznę w celu organizowania partyzantki, ale Komenda Główna AK nie przychyliła się do tej prośby. Od grudnia 1942 roku koledzy z Narodowych Sił Zbrojnych proponowali Zub-Zdanowiczowi przejście do ich organizacji. Dowództwo AK dało mu do zrozumienia, że propozycję może przyjąć bądź odrzucić. Zub-Zdanowicz zrezygnował, bowiem nie znał na tyle stosunków w Warszawie, aby móc skompletować sobie oddział takiego typu, a chciał iść do partyzantki. Ostatecznie przeszedł do NSZ, niektórzy oskarżyli go nawet o dezercję z AK.

Na początku czerwca Zub-Zdanowicz pojechał na Lubelszczyznę i rozpoczął współpracę z komendantem Okręgu III NSZ, podpułkownikiem Zygmuntem Broniewskim („Bogucki”). 5 lipca dotarł do dowodzonego przez podporucznika Henryka Figuro-Podhorskiego oddziału NSZ w okolicy Szwedzkiej Górki. Główną bazą oddziału był folwarczek w Borowie. Skład etniczny oddziałów pod komendą Zub-Zdanowicza był przeważnie polski, chociaż zdarzali się Ukraińcy, Rosjanie, Żydzi i in.

Oddział Zub-Zdanowicza atakował Niemców tylko w obronie własnej bądź w obronie ludności cywilnej, jak również w ramach współpracy z innymi oddziałami partyzantki niepodległościowej, w tym AK. Przeprowadzał akcje policyjne, skierowane przeciwko grupom rabunkowym oraz oddziałom komunistycznym. Od lipca do listopada 1943 oczyszczał teren z elementów wywrotowo-bandycko-komunistycznych, które bardzo dawały się we znaki zarówno członkom podziemia niepodległościowego, jak i mieszkańcom powiatu kraśnickiego. 9 sierpnia 1943 partyzanci Zub-Zdanowicza otoczyli, fortelem rozbroili, a następnie rozstrzelali 32 członków grupy rabunkowej Józefa Liska i Józefa Pacyny oddziału Gwardii Ludowej im. Jana Kilińskiego. Patrole Zub-Zdanowicza likwidowały w ramach odwetu grupy partyzantów sowieckich i rodzimych komunistów. Na początku listopada w rejonie Budzynia Zub-Zdanowicz dowodził akcją przezciwko grupie rabunkowej „Lońki”. Jeszcze 7 lipca patrol oficerski NSZ pod dowództwem Zub-Zdanowicza zastrzelił dwóch niemieckich żołnierzy pod wsią Terpentyna. 28 lipca ostrzelali i zniszczyli samochód na szosie Kraśnik-Biłgoraj, zabijając czterech Niemców. 16 sierpnia przeprowadzili nieudany atak na Komunalną Kasę Oszczędności w Janowie Lubelskim. Na początku września żołnierze Zub-Zdanowicza stoczyli zwycięską walkę z oddziałem niemieckiej żandarmerii w Biłgorajskiem. Największa akcja, przeprowadzona wspólnie z AK, miała miejsce, gdy oddziały NSZ pod komendą Zub-Zdanowicza osłaniały odbicie przez żołnierzy AK więźniów z więzienia w Biłgoraju. 24 września rano NSZ-owcy ostrzelali i zniszczyli kilka samochodów na drodze Biłgoraj-Krzeszów, a następnie wieczorem stoczyli zwycięski bój z obławą żandarmerii z Biłgoraja, rozbijając wroga doszczętnie w rejonie wsi Momoty. W tym czasie odciążeni AK-owcy bez przeszkód uwolnili więzionych w Biłgoraju.

Następnie, wspólnie z AK-owcami oraz z czasowo podporządkowanym Zub-Zdanowiczowi oddziałem Narodowej Organizacji Wojskowej kapitana Franciszka Przysiężniaka, NSZ-owcy wzięli udział w wyprawie aprowizacyjno-karnej na Ukraińców w okolicach Zamościa i Leżajska. W jej ramach partyzanci Zub-Zdanowicza walczyli na początku października z Niemcami i policją miejscową we wsi Piskorowice. Kilka dni potem zaatakowali posterunek policji we wsi Sieniawa w Jarosławskiem, a następnie rozbili placówki Luftwaffe w Kolonii Rudnik i Manowie w powiecie niżańskim.

Okres Bożego Narodzenia i Nowego Roku Zub-Zdanowicz spędził w majątku Borów. Wysyłano patrole po okolicy, które od czasu do czasu walczyły z Niemcami, częściej broniły mieszkańców Kraśnickiego przed rabusiami, jak również usiłowały zapobiec – często bezskutecznie – rozszerzającej się fali zabójstw popełnianych przez komunistów na niepodległościowcach. Na początku stycznia 1944 polski patrol stoczył walkę z Niemcami pod Kraśnikiem, a parę dni potem Zub-Zdanowicz, który właśnie otrzymał awans na majora NSZ, został ostrzelany podczas patrolu, prawdopodobnie przez snajpera komunistycznego.

Zimowanie oddziału w Borowie zostało zakłócone 2 lutego 1944 przez niemiecką pacyfikację tej i kilku okolicznych wsi. W pacyfikacji wzięło udział kilka tysięcy Niemców wspomaganych wozami pancernymi, artylerią i lotnictwem, ale Zub-Zdanowiczowi udało się wyprowadzić z kotła swój około pięćdziesięcioosobowy oddział, jak również ponad dwieście osób ludności cywilnej. Przeszli do Lasów Janowskich, gdzie zarządzono koncentrację pułku NSZ. Większość oddziałów stawiła się na miejsce bez przeszkód.

Nad całą Legią Nadwiślańską zawisło niebezpieczeństwo ze strony sowieckiej. W połowie lutego NSZ-owcy zostali praktycznie otoczeni przez 1. Czerwoną Ukraińską Dywizję Partyzancką im. dwukrotnego bohatera Związku Sowieckiego generała majora Sidora Kowpaka, pod dowództwem podpułkownika Piotra Werszyhory. Wykorzystując fakt, że partyzanci sowieccy nie zdawali sobie sprawy z kim mają do czynienia, major użył fortelu i wymknął się znowu.

12 marca Zub-Zdanowicz podporządkowywał swój pułk NSZ Armii Krajowej, zgodnie z umową scaleniową podpisaną w Warszawie przez dowództwa NSZ i AK. Na początku kwietnia udał się do Warszawy, aby zameldować Dowództwu NSZ o postępach w akcji scaleniowej.

W połowie marca 1944 roku przerzucił część swoich żołnierzy na Kielecczyznę, reszta kontynuowała działania na Lubelszczyźnie. NSZ-owcy – jak również inni niepodległościowcy z AK i BCh – skoncentrowali się na odpieraniu ataków komunistycznych.

Około 20 maja NSZ-owcy stoczyli zwycięską walkę z konwojem niemieckim pod Janowem Lubelskim, a kilka dni później zdobyli stację kolejową w Zemborzycach koło Lublina. 2 czerwca w Świeciechowie pod Kraśnikiem partyzanci Zub-Zdanowicza rozbili oddział Armii Ludowej, a następnie atakowali AL pod Urzędowem. 3 czerwca rozbito grupę sowieckich partyzantów pod Dzierzkowicami.

Po 10 czerwca 1944 major „Ząb” przeszedł przez Wisłę na Kielecczyznę i uczestniczył w początkowej fazie koncentracji 204. Pułku Piechoty NSZ Ziemi Kieleckiej im. Ignacego Paderewskiego pod Mirogonowicami. Około 20 czerwca Zub-Zdanowicz został wezwany do Dowództwa NSZ w Warszawie, gdzie przeszedł pod rozkazy płk. Stanisława Nakoniecznikowa – komendanta NSZ nie uznającego scalenia tej organizacji z AK. Nowy komendant NSZ mianował Zub-Zdanowicza dowódcą Grupy Operacyjnej Zachód, czyli tworzącej się w tym czasie w Kieleckiem Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych.

4 lipca Zub-Zdanowicz przyjechał z Warszawy na Kielecczyznę. Do oddziałów NSZ jednak nie dotarł, bowiem w majątku Nikisiałka Mała wpadł w ręce oddziału AL sierżanta Stefana Szymańskiego. Udało mu się zbiec dosłownie sprzed luf plutonu egzekucyjnego. Ponieważ komuniści zabrali mu dokumenty, zmuszony był wrócić do Warszawy, skąd 31 lipca wyjechał do Częstochowy. 19 sierpnia 1944 został szefem sztabu Świętokrzyskiej Brygady NSZ.

Brał udział we wszystkich większych bojach Brygady Świętokrzyskiej przeciw Niemcom i komunistom. W styczniu 1945 roku, już jako podpułkownik NSZ, Zub-Zdanowicz wraz z resztą brygady dał się internować Niemcom, aby uniknąć likwidacji z rąk Armii Czerwonej. Był ostatnim oficerem, który pod ostrzałem sowieckich czołgów dopilnował przekroczenia frontu przez swoich ludzi. Następnie uczestniczył we wszystkich marszach brygady, jak również we wszystkich walkach przeciw Niemcom. Brał również udział w wyzwoleniu obozu koncentracyjnego w Holiszowie na początku maja 1945 roku.

19 sierpnia ppłk Zub-Zdanowicz wyruszył na poszukiwanie regularnych jednostek Armii Polskiej. 26 sierpnia dojechał do miejsca zakwaterowania Samodzielnej Brygady Spadochronowej pod Osnabrück. Na skutek nieprzyjemnego nieporozumienia prawie natychmiast wyjechał stamtąd do Francji, a następnie do Włoch, gdzie 1 października – w stopniu niezweryfikowanego rotmistrza – został przyjęty do kompanii czołgów w II Korpusie generała Andersa. Na miejscu sąd honorowy II Korpusu uwolnił go od zarzutu dezercji z AK. Na weryfikację stopnia rotmistrza musiał czekać do 1949 roku, a w 1957 roku generał Anders mianował Zub-Zdanowicza majorem w Korpusie Oficerów Kawalerii.

Jesienią 1946 roku Zub-Zdanowicz przeniósł się do Wielkiej Brytanii w ramach Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia. W 1951 wyjechał wraz z rodziną do USA. Do końca życia był aktywny w kombatanckich organizacjach i instytucjach polonijnych. Był honorowym członkiem elitarnej amerykańskiej 101. Dywizji Spadochronowej. Pomagał finansowo rodzinom swoich żołnierzy, którzy pozostali w kraju. Organizował składki na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Wspierał środowisko niepodległościowe związane z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela.

Na podstawie tekstu Marka Jana Chodakiewicza