Obrona Lwowa. 99. rocznica wybuchu powstania Orląt Lwowskich


Konflikt ukraińsko-polski narastał od końca XIX w., przy czym zaczął przybierać mocniej na sile przy końcu I wojny światowej wskutek ukraińskich dążeń niepodległościowych. Odpowiednia dla Ukraińców sytuacja do przejęcia Lwowa nadarzyła się w 1918 r., kiedy to następował kres istnienia państwa austrowęgierskiego.

Walki o Lwów rozpoczęły się od opanowania większości gmachów publicznych przez żołnierzy armii austro-węgierskiej pochodzenia ukraińskiego i powołania Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Spontanicznie na tę akcję zareagowały grupy polskiej konspiracji, złożone głównie z uczniów i studentów.

Po kilku dniach walk Polacy zaczęli przejmować inicjatywę we Lwowie. Jednak pozycyjne walki trwały aż do 22 listopada, gdy dzięki odsieczy oddziałów polskich udało się Ukraińców wyprzeć z miasta. Oblężenie Lwowa trwało jednak aż do wiosny 1919 roku, gdy siły ukraińskie wycofały się po przybyciu polskiej armii generała Hallera.

W trzytygodniowych walkach powstańczych, pod dowództwem kapitana Czesława Mączyńskiego, uczestniczyło ponad sześć tysięcy Polaków. Prawie połowę powstańców stanowiła młodzież, a najmłodszy uczestnik walk miał 9 lat.

Zginęło ponad czterysta osób, w tym prawie dwustu uczniów i studentów. Ciała poległych złożono w 1922 roku na Cmentarzu Orląt Lwowskich. Nekropolia ta zniszczona w latach siedemdziesiątych przez władze radzieckie, została przez Polskę odbudowana i uroczyście otwarta w 2005 roku.
Cmentarz Obrońców Lwowa stał się solą w oku Sowietów, gdy w porządku pojałtańskim Lwów i Kresy znalazły się – jak to pisał z goryczą Marian Hemar – „za kordonem”. Początkowo usunięto tylko napisy „Tobie Polsko” i „Zawsze Wierny”. 25 sierpnia 1971 r. na osobiste polecenie Leonida Breżniewa na teren cmentarza wjechały czołgi i spychacze. Padła w proch kolumnada i częściowo Łuk Chwały, a jeżdżące po grobach sowieckie buldożery zabijały obrońców Wiernego Miasta po raz drugi. Wreszcie, zgodnie z azjatycką mentalnością, na groby bohaterów zaczęto zwozić śmieci. Aby upodlić i zabić pamięć 

Źródło: Dorzeczy.pl, kresy.pl

Wydarzyło sie 1 września 1939 r.

• Atak Niemiec na Polskę i początek II wojny światowej. O godzinie 4.45 niemiecki pancernik szkolny „Schleswig-Holstein” rozpoczął ostrzał Westerplatte, Wojskowej Składnicy Tranzytowej na terenie Wolnego Miasta Gdańska, bronionej przez załogę (około 200 żołnierzy) pod dowództwem mjr. Henryka Sucharskiego i kpt. Franciszka Dąbrowskiego. Przez 7 dni bohatersko odpierała ona powtarzające się ataki niemieckie z morza, ziemi i powietrza, stając się symbolem polskiego oporu.
• Rozporządzeniem prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego wprowadzony zostaje na terenie całej Polski stan wojenny.

„Obywatele Rzeczypospolitej! Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne wobec Państwa Polskiego, co stwierdzam wobec Boga i Historii. W tej chwili dziejowej zwracam się do wszystkich obywateli państwa w głębokim przeświadczeniu, że cały naród w obronie swojej wolności, niepodległości i honoru skupi się dookoła Wodza Naczelnego i sił zbrojnych oraz da godną odpowiedź napastnikowi, jak to się już nieraz działo w historii stosunków polsko-niemieckich. Cały naród polski, błogosławiony przez Boga, w walce o swoją świętą i słuszną sprawę, zjednoczony z armią, pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa” (Odezwa Prezydenta RP Ignacego Mościckiego z 1 września 1939 r.).
• Odezwa naczelnego dowódcy wojsk niemieckich gen. Waltera von Brauchitscha do Polaków na zajmowanych przez Wehrmacht terenach, zawierająca nakaz bezwarunkowego stosowania się do zarządzeń niemieckiej administracji wojskowej i obietnicę stosowania się do postanowień prawa międzynarodowego.
• Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku (dowodzi nią Konrad Guderski). Polacy poddają się po południu, kiedy budynek poczty zostaje podpalony. W miesiąc później zostają rozstrzelani przez Niemców.
• Operacja „Tannenberg”. Rozpoczyna się zorganizowany i zaplanowany niemiecki mord na ludności cywilnej, w tym zwłaszcza na polskich elitach na ziemiach zachodnich Rzeczypospolitej, dokonywany przez Selbstschutz (oddziały dywersyjne rekrutujące się z niemieckiej ludności zamieszkałej w Polsce) i oddziały policji bezpieczeństwa (tzw. Einsatzgruppen).
• Pierwsze alianckie zwycięstwa powietrzne w II wojnie światowej, odniesione przez Stanisława Skalskiego i Władysława Gnysia, późniejszych asów polskiego lotnictwa. Luftwaffe przeprowadziło tego dnia naloty terrorystyczne na szereg polskich miast.
• Zbrodnia wieluńska. Jedną z pierwszą zaatakowanych miejscowości jest nie broniony i nie mający znaczenia strategicznego Wieluń, zbombardowany przez Luftwaffe – liczbę ofiar szacuje się na około 1200 cywilów.

„Rano 1 września 1939 r. obudził mnie huk samolotów. W chwilę potem usłyszałem przeraźliwy świst i wybuch bomby na terenie ogrodu szpitalnego. Była to pierwsza bomba, która w ogóle padła na Wieluń. Po wybuchu bomby część budynku, w którym ja mieszkałem, a mieszkałem na terenie szpitala w budynku gospodarczym, zaczęła się walić. […] Przed budynkiem zastałem kilka płaczących sióstr szpitalnych. Kazałem im biec do ogrodu i kłaść się na ziemię, sam zaś chciałem się udać do szpitala. Zobaczyłem jednak nawracające samoloty i również pobiegłem do sióstr do ogrodu i położyłem się na ziemi. Słyszałem w tym czasie krzyki i jęki z zawalonego budynku gospodarczego, gdzie zostały przywalone gruzem pracownice kuchni, które od wczesnych godzin rannych przygotowywały śniadanie. Nawracające samoloty powtórnie zrzuciły bomby na szpital. […] Gdy minął pierwszy nalot […] udałem się do płonącego szpitala. Na schodach przed wejściem leżał zabity człowiek. Nie był to jednak chory, lecz ktoś, kto przybiegł tu z miasta. Na chodniku przed szpitalem również leżeli zabici. […] W zawalonym szpitalu jakakolwiek pomoc z naszej strony była bezskuteczna. Drugi budynek szpitalny, gdzie było położnictwo, miał całkowicie zerwany od podmuchu eksplodującej bomby dach” (zeznania świadka Zygmunta Patryna, 1974 r., archiwum IPN).
• Bitwa pod Mokrą (na północny zachód od Częstochowy) – Wołyńska Brygada Kawalerii z Grupy Operacyjnej „Piotrków” (Armia „Łódź”), dowodzona przez płk. Juliana Filipowicza, zwycięsko odpiera czołowe ataki niemieckiej 4. Dywizji Pancernej, która traci około 100 wozów bojowych, zniszczonych i uszkodzonych. Jeden z pogromców niemieckich czołgów, kapral Leonard Żłób, jako pierwszy żołnierz polski tej wojny zostaje przedstawiony do odznaczenia orderem wojennym „Virtuti Militari”.
• Bój pod Krojantami. Dwa szwadrony 18. Pułku Ułanów Pomorskich brawurowym manewrem kawaleryjskim hamują marsz XIX Korpusu Pancernego gen. Heinza Guderiana w kierunku strategicznego węzła kolejowego w Chojnicach; w boju ginie dowódca pułku płk Kazimierz Mastalerz. Rodzi się legenda o ataku z szablami na czołgi, wykorzystywana w propagandzie niemieckiej, a po wojnie także w debatach historyczno-politycznych epoki PRL.
• Początek długotrwałej zaciętej obrony polskiego wybrzeża w rejonie Gdyni i Oksywia. Dowództwem Lądowej Obrony Wybrzeża kieruje płk Stanisław Dąbek. Siłami Marynarki Wojennej dowodzi kontradm. Józef Unrug.

„[1 września 1939 r.] o godzinie 13.30 przeżyliśmy najgroźniejszy i dla nas zabójczy nalot samolotów wroga […]. Zobaczyłem odrywająca się bombę. Wydawało się, że leci wprost na mnie. […] gruchnęła w molo, mniej więcej między pierwszym a drugim działem […] przez zerwane poszycie wdarła się woda i okręt zrywając cumy, poszedł na dno, jak siekiera […]. Patrzę na por. [Jacentego] Dehnela, bojowego oficera. Strzela bez przerwy z Vickersa, zdaje on sobie doskonale sprawę, że okręt idzie na dno, mimo to brodząc po kolana w wodzie strzela dalej” (relacje o bombardowaniu portu Oksywie i ostatniej walce torpedowca ORP „Mazur”, za J. Pertek, Mała flota wielka duchem, Poznań 1989, s. 13–17)
Źródło : 1wrzesnia39.pl. 

Obrona Zbaraża

 Uwieczniona na kartach powieści „Ogniem i mieczem” autorstwa Henryka Sienkiewicza obrona Zbaraża zaliczana jest do najchlubniejszych wydarzeń w dziejach oręża polskiego.
Latem 1649 roku, w czasie powstania Chmielnickiego, wielka armia kozacko-tatarska otoczyła Zbaraż i skoncentrowane w nim oddziały polskie. Stosunek sił był zatrważający. 15 tysięcy polskich żołnierzy broniło się w twierdzy należącej do rodu Wiśniowieckich przed 100-120 tysiącami ludzi. Na czele polskiej załogi stali regimentarze Andrzej Firlej i Stanisław Lanckoroński. Faktyczne dowództwo sprawował jednak wojewoda ruski książę Jeremi Wiśniowiecki. 

Wojskami agresorów dowodził sam Bohdan Chmielnicki. Oblężenie rozpoczęło się 10 lipca 1649 i trwało ponad 6 tygodni. – Mimo olbrzymiej dysproporcji sił strona polska walczyła z nadludzką niemal determinacją i wytrwałością. Odpierano szturm za szturmem. 

Na początku sierpnia, gdy w twierdzy zaczynało brakować amunicji i żywności wysłano do króla Jana Kazimierza błagalny list z prośbą o pomoc. Jan Kazimierz osobiście stanął na czele 15-tysięcznej armii, która wyruszyła na odsiecz Zbarażowi. – Postawa obrońców Zbaraża była wspaniałym przykładem dla reszty Rzeczpospolitej, zgnębionej dotychczasowymi klęskami nad Żółtymi Wodami, Korsuniem i Piławcami. 

Jednak królewska armia sama została zaskoczona przez siły kozacko-tatarskie pod Zborowem. Trudną sytuację uratował kanclerz Jerzy Ossoliński, któremu udało się skłonić chana tatarskiego do podjęcia rokowań. Rezultatem była ugoda zborowska, w wyniku której zwiększono rejestr kozaków do 40 tysięcy i przyznająca szerokie swobody kozakom w województwach kijowskim, czernichowskim i bracławskim.

Dzięki tej ugodzie Chmielnicki 22 sierpnia 1649 zakończył oblężenie Zbaraża. Był to kompromis, z którego nietrwałości zdawały sobie sprawę obie składające pod nią podpisy strony.
Źródło: Polskie Radio 

„Cud nad Wisłą” bitwa która uratowała Europę

 Na przedpolach Warszawy rozegrała się decydująca batalia wojny polsko-bolszewickiej. Określana „Cudem nad Wisłą” i uznawana za przełomową 18. bitwę w historii świata, Gdyby Polacy nie wygrali bitwy warszawskiej, cała Europa stałaby otworem przed komunistyczną propagandą i sowiecką inwazją. Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920.

15 sierpnia 1920 roku Wojsko Polskie przygotowywało się do ataku Armii Czerwonej, która już wtedy była najpotężniejszą, najliczniejszą i najbardziej nieludzką armię świata. Jej dywizje nie dopuszczały możliwości bycia pokonanymi przez Polaków, planowali zdobyć Warszawę oraz wyruszyć na Berlin, Paryż i inne stolice Europy. W sierpniowych dniach 1920 r. na stolicę zwrócone są oczy wszystkich: jeśli Warszawa zostanie zajęta przez wschodnich barbarzyńców, niepodległość państwa upadnie. W uszach wielu Polaków dramatycznie zabrzmiało pytanie postawione przed Bitwą Warszawską przez Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego: „Co wybieramy, niewolę czy zwycięstwo?”. Odpowiedź mogła być tylko jedna: „Walka do ostatniej kropli krwi”. 

    

I zwycięstwo przyszło. Wymodlone przez władze i społeczeństwo, okupione wielkim wysiłkiem i poświęceniem całego Narodu. Do szeregów obrońców Ojczyzny pospieszyły nawet dzieci – jak 11-letni harcerz Tadeusz Jeziorkowski z Płocka, odznaczony za męstwo Krzyżem Walecznych. Symboliczną ofiarą, która rozpaliła nadzieję na zwycięstwo, była śmierć ks. Ignacego Skorupki pod Ossowem 14 sierpnia. Na następny dzień bolszewicy zaplanowali zdobycie Warszawy i przejęcie władzy przez komitet rewolucyjny, jednak żołnierze polscy przełamują front pod Radzyminem i przechodzą do ataku. Na północy, pod Nasielskiem, armia gen. Władysława Sikorskiego gromi nieprzyjaciela. 16 sierpnia rusza uderzenie znad Wieprza. „Niezwyciężona” Armia Czerwona ucieka w panice. 

   
Wygrana wojna z bolszewikami była pierwszym tak wielkim zwycięstwem oręża polskiego od czasu bitwy pod Wiedniem. Triumf ten odnieśliśmy samodzielnie, bez pomocy obojętnej Europy, sympatyzującej z ideologią komunistyczną. Tym bardziej możemy być dumni i cieszyć się z Cudu nad Wisłą i okazywać wdzięczność tym, którzy walczyli o naszą Ojczyznę. Bitwa Warszawska trwała od 13 do 25 sierpnia. Straty Rosjan oszacowano na 25 tysięcy zabitych. Do niewoli wzięto 66 tysięcy jeńców. Po naszej stronie było 14 i pół tysiąca poległych, 22 tysiące rannych żołnierzy i 10 tysięcy zaginionych.

Adam Andrzejewski 

Źródło : Wpolityce.pl, dziennikzachodni.pl,

„Warszyc” Wierny Żołnierz Polski 

Komunistyczna propaganda przedstawiała „Warszyca” jako „krwawego watażkę”. W rzeczywistości był on znakomitym organizatorem, potrafiącym stworzyć skuteczne i oddane oddziały, zdecydowanym na walkę do końca o swe ideały. „Darowano nam Polskę i ustanowiono rządy nad Nią, jakbyśmy byli narodem żebraków, jakbyśmy czekali przez sześć lat wielkich zmagań na koniec wojny z założonymi rękami, jakbyśmy nie toczyli najkrwawszych na kuli ziemskiej walk i jakbyśmy nie przerośli naszych rzekomych dobroczyńców gotowością do po- święceń i bohaterstwem. Na świętych ołtarzach Wawru, Oświęcimia, Majdanka, Warszawy, leśnych partyzanckich pobojowisk, spacyfikowanych po barbarzyńsku miast i wsi – dokonano najhaniebniejszej w dziejach profanacji: stworzono sztuczną, jakby w sercach naszych nie żyła prawdziwa, Polskę, która jest usankcjonowaniem wszelkiej podłości, zła i zdrady”pisał .
Stanisław Sojczyński, bo tak nazywał się „Warszyc”, urodził się 30 marca 1910 roku we wsi Rzejowice koło Radomska. Pochodził z rolniczej rodziny. Był jednym z sześciorga dzieci Michała i Antoniny ze Śliwkowskich. Jako jedyny z rodzeństwa został wysłany do szkoły. Było to Państwowe Seminarium Nauczycielskie w Częstochowie. Został nauczycielem. 
We wrześniu po rozpoczęciu wojny, skierowano go do wojska w Łodzi, niepowodzenia Polaków sprawiły że szybko powrócił do rodzinnej miejscowości, gdzie włączył się w konspirację, zwerbowany przez swojego nauczyciela ze szkoły powszechnej, Aleksandra Stasińskiego ps. „Kruk”.

Zyskał wśród kolegów szacunek, dzięki wrodzonym zdolnościom bardzo szybko, bo już w 1939 roku został komendantem Podobwodu Rzejowice AK, a od października 1942 roku zastępcą komendanta Obwodu Radomsko AK, będąc jednocześnie szefem Kierownictwa Dywersji w Obwodzie.
Była to jedna z najbardziej spektakularnych akcji polskiego podziemia. Pod dowództwem „Warszyca” przeprowadzono atak na niemieckie wiezienia w Radomsku, skutkiem czego uwolniono 40 Polaków oraz 11 Żydów, a sam oddział poniósł minimalne straty. „Warszyc” został za to odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari.Po dowodzeniu I batalionem 27 pułku Piechoty AK w 1945 został awansowany na stopień kapitana.

Najgłośniejsza akcja organizacji, której pomagał „Warszyc”, miała miejsce 19 kwietnia 1946 r. w nocy. Do Radomska weszło około 170 partyzantów, którzy opanowali budynek więzienia Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, skąd uwolniono 57 aresztowanych i zlikwidowano część członków PPR, na których dowództwo KWP wydało wyroki śmierci. Po dwóch godzinach zarządzono koniec akcji, w czasie powrotu rozbito trzykrotnie większy oddział KBW, w akcji zginęło 16 żołnierzy KWP oraz 8 schwytanych żołnierzy sowieckich. Mimo że plan udał się tylko częściowo, nie zdołano uwolnić wszystkich, a część członków PPR zdążyła się ukryć, akcja odbiła się echem w całym kraju.

Po akcji w Radomsku „Warszyc” stał się dla bezpieki wrogiem publicznym numer jeden. Odpierając kłamliwe zarzuty ludowej władzy, redagował pismo „W świetle prawdy”, które było wydawane od września 1945 r. do czerwca 1946 r
27 czerwca 1946 w Częstochowie w wyniku zdrady Henryka Brzóski aresztowano m.in. „Warszyca”, „Ewunię”, „Alberta”, „Nałęcza”. Dzięki przechwyconym na miejscu dokumentom UB dotarło do wielu żołnierzy, w dużym stopniu rozbijając grupę. Proces Stanisława Sojczyńskiego odbywał się między 9 a 17 grudnia 1946 roku przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Łodzi. Składowi sędziowskiemu przewodniczył pułkownik Bronisław Ochnio, a oskarżycielami byli prokuratorzy: major Czesław Łapiński i major Kazimierz Graff. „Warszyca” skazano na karę śmierci. Wyrok wykonano 19 lutego 1947 roku w łódzkim więzieniu przy ul. Sterlinga. 

Adam Andrzejewski 

Źródło : polskatimes.pl, niezwykle.com, naszedziedzictwo.com, 

Potop Szwedzki – Głęboka rysa na honorze polskiej szlachty

Gdy 27 grudnia 1655 r. Szwedzi wycofali się z Jasnej Góry, w wojnie nastąpił przełom. Jednak potop trwał, a wojska Karola Gustawa zniszczyły Polskę bardziej niż dwie wojny światowe razem wzięte 

W dniu 21 lipca 1655 roku armia szwedzka licząca 14 tysięcy żółnierzy i 70 armat pod wodzą feldmarszałka Arvida Wittenberga przekroczyła granice Rzeczypospolitej. Rozpoczęła się trwająca prawie pięć lat wojna polsko-szwedzka zwana powszechnie „Potopem”. Szwedzi doskonale wybrali moment na rozpoczęcie wojny. Rzeczpospolita, uwikłana w wojnę z Rosją i osłabiona pogłębiającym się konfliktem wewnętrznym pomiędzy królem Janem II Kazimierzem a wielmożami i szlachtą (m.in. dwa nieudane sejmy w 1652 i 1654 r.), nie dysponowała wojskiem do odparcia ataku. 

Pierwsze miesiące były jednym pasmem zwycięstw Szwedów. Pod Ujściem wojewoda poznański Krzysztof Opaliński i Kaliski Andrzej Grudziński oddali się pod protekcję Karola Gustawa, króla Szwecji. Hetman Janusz Radziwiłł i jego brat Bogusław zawarli w Kiejdanach układy ze Szwedami, które przekreślały unię polsko-litewską. Były to przedsięwzięcia nielegalne, traktowane jako zdradę Rzeczpospolitej.Bez walki padła Warszawa, jedynie Kraków, którego bronił Stefan Czarniecki stawiał opór, ale skapitulował po trzech tygodniach. Najeźdźcy zajęli Rzeczpospolitą szybko jak potop, ale równie szybko zaczęli tracić poparcie szlachty. Stało się tak, bo Szwedzi przeszli przez tereny polskie paląc, grabiąc, niszcząc i łamiąc wszelkie prawa

Pierwsi do walki z wrogiem stanęli chłopi i mieszczanie, do których dołączała szlachta. Broniło się Podkarpacie, Zamość, Lwów, Gdańsk, Malbork. Król Jan Kazimierz schronił się wraz z rodziną na Śląsku i stamtąd wezwał naród do walki przeciwko Szwedom. Na wieść o patriotycznym zrywie wrócił w grudniu 1655 roku do kraju.
18 listopada 1655 Szwedzi rozpoczęli oblężenie klasztoru jasnogórskiego. Obrona Jasnej Góry z militarnego punktu widzenia miała ograniczone znaczenie, jednak stała się pierwszym w tej wojnie zwycięstwem strony polskiej i tryumfem moralnym i symbolicznym.
Ostatecznie wojnę polsko-szwedzką kończył zawarty 3 maja 1660 pokój w Oliwie . Na jego mocy Jan Kazimierz zrzekł się roszczeń w stosunku do tronu szwedzkiego, tylko południowo-wschodnie Inflanty pozostały przy Polsce, natomiast reszta znalazła się w rękach szwedzkich. Poza tym potwierdzone zostały traktaty welawsko – bydgoskie, a Szwecja zobowiązała się zagwarantować państwom nadbałtyckim swobodę żeglugi i handlu na Bałtyku, miała tez wrócić zagrabione dzieła sztuki (czego nigdy nie zrobiła).

Adam Andrzejewski 

Źródło : polskieradio.pl, blogpublika.com, gazeta.pl, 

To był ostatni Żołnierz Wyklęty. Ukrywał się aż do… 1982 roku


Ukrywał się do końca życia, a miejsce jego pochówku do tej pory pozostawało nieznane. W końcu odnaleziono szczątki prawdopodobnie ostatniego ,,żołnierza wyklętego” Antoniego Dołęgi ps. Znicz. Natrafiono na nie w miejscowości Popławy-Rogale w Lubelskiem. Wszystko wskazuje, że są to szczątki „Znicza”, szczątki wydobyli pracownicy Biura Poszukiwań i Identyfikacji. 

Miejsce pochówki wskazał Marek Artowicz, mieszkaniec miejscowości Popławy-Rogale. To na terenie posesji jego rodziny ukrywał się Dołęga. Antoni na koniec ukrywał się u nas w gospodarstwie, u nas umarł i tu go mój ojciec pochował. To było w stanie wojennym, nie pamiętam dokładnie kiedy. Ojciec go pochował po kryjomu, komuna wtedy była, baliśmy się – opowiadał Artowicz, któremu ojciec na łożu śmierci przekazał, by nikomu nie wyjawiał miejsca pochówki Dołęgi. Syn nie wypełnił woli ojca, bo jak przyznał, nie chciał, by los „ostatniego wyklętego” na zawsze pozostał nieznany.

Dołęga zmarł najprawdopodobniej w 1982 roku. Z relacji tych, którzy pamiętają, jak ukrywał się w ich domach, wynika, że Znicz do końca pozostał wierny przysiędze, poświęcając zdrowie, rodzinę i ostatecznie też życie.
Poszukiwania miejsca pochówku Dołęgi od kilku lat prowadził wnuk siostry żołnierza Ronald Werelich. Jego prywatne śledztwo wśród mieszkańców okolic Łukowa przyniosło skutek. Wcześniej nie udało się to jego ojcu.

Mój ojciec, dwudziestoparoletni młodzieniec w latach 70. wyjeżdżał do Łukowa, kontaktował się z ludźmi, którzy byli sąsiadami Antoniego, próbował ustalić jego miejsce pochówku. Te poszukiwania okazały się bezskuteczne. Nie znajdywał wielu chętnych do rozmowy, albo trafiał na ludzi, którzy o Antonim nie wiedzieli. Z tego, co wiemy dzisiaj, Antoni wtedy jeszcze żył. Często z tatą zastanawiamy się. czy wiedział o tym, że rodzina go szuka i możemy domyślać się, że wiedział o tym doskonale. Kilka lat temu ja postanowiłem kontynuować to, co zaczął mój tata. Za pośrednictwem portalu społecznościowego poznałem ludzi, u których wuj Antoni się ukrywał, m.in. Tadeusza Brzozowskiego, Jerzego Płudowskiego, czy Dariusza Wysokińskiego, u którego dziadek pozostawił testament, a w nim informacje na temat swojego dowódcy partyzanckiego z lasu, mojego wuja. Za ich pośrednictwem dotarłem do kolejnych rodzin, a było ich wiele, które ukrywały wuja przez kilkadziesiąt lat i udało się ustalić miejsce pochówku Antoniego Dołęgi – wspomina Werelich.

Dołęga po zakończeniu II wojny światowej trafił do oddziału zbrojnego por. Józefa Matusza ps. Lont. W 1951 roku przejął dowództwo. W 1955 roku jego oddział się rozpadł, ale Dołęga się nie ujawnił. Pozostał w ukryciu aż do śmierci.

Adam Andrzejewski
Źródło: Niezależna , IPN