Zmarł por. Tadeusz Gaertner ps. „Kruk”/ „Grot”, oficer Narodowych Sił Zbrojnych.

Tadeusz Gaertner ps. „Kruk”, „Grot” urodził się 20 października 1928 roku w Obornikach Wielkopolskich. Do Narodowych Sił Zbrojnych wstąpił na jesieni 1943 roku na terenie Skarżyska Kamiennej. Początkowo jego działalność polegała na działalności kurierskiej i obserwacyjnej transportów wojskowych. Od maja 1944 do lipca 1945 roku Tadeusz Gaetrner chwilowo zerwał kontakty z organizacją z powodu wyjazdu jego rodziny ze Skarżyska.

Dalszą działalność niepodległościową Tadeusz Gertner podjął wiosną 1947 roku, kiedy to zaczął rozbudowywać siatkę konspiracyjną NSZ na terenie powiatu bolesławskiego. Wiosną 1948 roku powstała samodzielna grupa Narodowych Sił Zbrojnych – Grupa „Dolny Śląsk” im. Józefa Piłsudskiego kryptonim „Pasieka”, której dowódcą został Tadeusz Gaertner. W 1949 roku dekonspirowano grupę. Grupa zajmowała się działalnością wydawniczą- propagandową oraz wywiadem. Prowadzono min. nasłuch radiowy i kolportaż druków ulotnych wśród miejscowej ludności.

W dniach 24, 25 i 26 marca 1949 roku aresztowano prawie wszystkich członków organizacji. 25 sierpnia 1949 roku Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu skazał Tadeusza Gaertnera na 12 lat więzienia, utratę praw obywatelskich i honorowych na 5 lat oraz utratę mienia. Odsiedział 6 lat. Najpierw był więźniem więzienia przy ulicy Kleczkowskiej we Wrocławiu, a następnie został przeniesiony do więzienia w Rawiczu.

Sprawiedliwość za fałszywy wyrok przyszła 29 stycznia 1992 roku kiedy to Sąd Wojewódzki we Wrocławiu zrehabilitował Tadeusza Gaertnera, unieważniając wyrok sądu komunistycznego, uzasadniając, że działalność Tadeusza Gaertnera była związana z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego

22 sierpnia 2000 roku Tadeusza Gaertnera, decyzją prezydenta został mianowany na stopień porucznika Wojska Polskiego.

Został odznaczony Krzyżem Orderu Krzyża Niepodległości za wybitne zasługi w obronnie suwerenności i niepodległości Polski

Por. Tadeusz Gaertner odszedł dnia 11 sierpnia 2019 roku.

Cześć I Chwała Bohaterom

Por. Wanda Lorenc ps. „Julita” odeszła na wieczną wartę

Por. Wanda Lorenc ps. „Julita”, sanitariuszka NSZ, uczestnika powstania warszawskiego urodziła się 22 czerwca 1928 w Warszawie.
W konspiracji od wiosny 1943 roku – Narodowe Siły Zbrojne (NSZ). Przysięgę składała wraz z Marią Biedermann (obecnie Kowalewską) ps. „Myszka” przed ppor. Mieczysławem Szemelowskim ps. „Miłosz” (1921-1987). Odbyła szkolenie sanitarne i łącznościowe. Przydział: batalion NSZ im. Mączyńskiego, dowódca Florian Kuskowski ps. „Szary”

Więzniarka obozu przejściowego w Pruszkowie (Dulag 121), obozu koncentracyjnego Flossenbürg (numer więźnia 22610), obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, a następnie obozu w Spandau pod Berlinem. Skierowana do pracy przymusowej (po 12 godzin dziennie) w niemieckiej fabryce amunicji.
Powróciła do kraju w maju 1945 r. Wstąpiła do WiNu, jednak wg relacji p. Wandy po kilku tygodniach jej organizacja została rozbita, a ona ze względów bezpieczeństwa powróciła do Warszawy.

Odznaczona Medalem Wojska (1970), Krzyżem Armii Krajowej (1990), Krzyżem Oświęcimski (1993), Warszawskim Krzyżem Powstańczym (1995), Odznaką Pamiątkową Żołnierza AK z okazji 50-lecia Powstania Warszawskiego, Odznaką Weterana Walk o Niepodległość, awansowana do stopnia porucznika rezerwy Wojska Polskiego.

Cześć jej pamięci!!!

Nie żyje ostatni uczestnik bitwy pod Kałużówką

W dniu 27 lipca 2019 r, w przeddzień 75. rocznicy koncentracji II Zgrupowania AK do akcji “Burza”, odszedł na wieczną wartę, mjr Jerzy KRUSENSTERN ps. “Tom” – ostatni uczestnik bitwy na Kałużówce, wielki patriota, przyjaciel młodzieży, uczestnik obchodów rocznicy akcji “Burza”.
Major Jerzy Krusenstern był praprawnukiem rosyjskiego admirała Adama Johanna Krusensterna, ur. się w Druskiennikach 22 sierpnia 1924. We wrześniu 1939 r. jako harcerz bronił Grodna przed Armią Czerwoną. W grudniu 1943 r. do stycznia 1945 r. należał do Armii Krajowej. Potem działał w Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” w Krakowie, został aresztowany przez PUBP w Tarnowie. Był jednym z założycieli krakowskiego Muzeum AK. Do chwili śmierci był prezesem Zarządu Głównego NŚZŻAK w Krakowie.
22 sierpnia br. skończyłby 95 lat.

Zmarł ostatni żyjący więzień z pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz,

W nocy z 22 na 23 lipca zmarł w wieku 96 lat ostatni żyjący więzień z pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz, Kazimierz Albin

W styczniu 1940 r. został aresztowany na Słowacji, gdy próbował dotrzeć do formującej się we Francji polskiej armii. Niemcy umieścili go w więzieniu w Preszowie, a następnie Muszynie, Nowym Sączu i Tarnowie.

14 czerwca 1940 r. został deportowany do Auschwitz w pierwszym transporcie polskich więźniów. Otrzymał numer 118. W obozie Kazimierz Albin pracował m.in. w kuchni kantyny SS. Stamtąd udało mu się zbiec w lutym 1943 r. z obozu wraz z innymi polskimi więźniami: Adamem Klusem, Tadeuszem Klusem, Romanem Lechnerem, Bronisławem Staszkiewiczem, Włodzimierzem Turczyniakiem i Franciszkiem Romanem.

Tylko 10 proc. ucieczek kończyła się pomyślnie. On sam zapłacił za to wysoką cenę – jego siostrę i matkę Niemcy deportowali do KL Auschwitz, a następnie do Ravensbrueck. Obie kobiety przeżyły wojnę.

Dotarła do Krakowa i został żołnierzem AK. Po ukończeniu konspiracyjnej szkoły podchorążych uczestniczył w wielu akcjach dywersyjnych, a później pełnił funkcję szefa dywersji bojowej III odcinka komendy obwodu Kraków–Miasto. W 1944 r. został awansowany na stopień podporucznika.

Pan Albin był jednym z założycieli Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem, na czele którego przez wiele lat stał. Był też członkiem Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, organu doradczego premiera RP w sprawach dotyczących terenów byłego obozu Auschwitz oraz innych miejsc zagłady w granicach Polski.

Kazimierz Albin był odznaczony m.in. Krzyżem Walecznych, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Armii Krajowej, a także Krzyżem Kawalerskim, Krzyżem Oficerskim i Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Źródło: PAP, Dzieje.pl,

Rozmawiam z Panem Karolem Perutą prezesem Stowarzyszenia HUSARIA Manchester.

Rozmawiam z Panem Karolem Perutą prezesem Stowarzyszenia HUSARIA Manchester, oraz pomysłodawce inicjatywy WANDA a także autora mikrobloga na Facebook-u „Karol Kamil Peruta. mikroblog”

A.W:
Na wstępnie witam i cieszę się ze wreszcie znalazlas czas na tem wywiad, co nie było łatwe, trochę to trwało…

K.P:
A ja dziękuje za możliwość udzielenia tego wywiadu i przepraszam ze tak długo to trwało ale ostatnio dużo się dzieje.

A.W:
Jesteś bardzo aktywnym działaczem polonijnym. Prowadzisz stowarzyszenie Husaria i udzielasz się w kilku innych inicjatywach, czemu?

K.P:
Bo kto jak nie ja?
A także szczerze to jest to kim jestem i jak zostałem wychowany przez swoich rodziców. Nie było moim celem bycie rozpoznawalnym ale tak po prostu wyszło.
Miło mi jak na mieście ludzie proszą mnie o zdjęcie i wychwalają to co robię. To największa zapłata jak ktoś powie dobre słowo o tym co robisz.

A.W:
Stowarzyszenie HUSARIA Manchester jest dosyć młodą organizacją skupiającą wokół siebie Polską społeczność z okolic Manchesteru, może mi Pan powiedzieć jakie są cele waszej działalności i czy zamierzacie rozszerzyć wasze działania na inne miasta Wielkiej Brytanii

K.P:
Tak to prawda, stowarzyszenie husaria jest młoda organizacja założona 1 marca 2017 roku ale pomimo iż działamy dopiero dwa lata, to jednak juz mozemy sie pochwalić 84 akcjami na terenie całego zjednoczonego królestwa. Działamy prężnie jako grupa przyjaciół i to jest nasza najwieksza siła.
Idea Naszego stowarzyszenia jest prosta a jest nia jedność Polonii i miłość do Naszej ukochaniej Ojczyzny. Naszym wzorem sa ci którzy byli tu długo przed nami. To ci dzielni Polscy żołnierze, to ci Bohaterowie którzy osiedli sie tutaj po drugiej wojnie światowej.
Juz oni mieli ten sam sen o dużej, silnej i zjednoczonej Polonii. Pragniemy kontynuować ich prace tak, by Nowe pokolenia Polaków urodzonych na obczyznie znało swoją historię, swoich bohaterów, swoj ojczysty język. By byli dumni ze swoich przodków i by nigdy nie zapomnieli że są Polakami.
To dla nich, cały Nasz trud…
Stowarzyszenie Husaria powstało w Manchester dzięki wielkiej przyjaźni dwóch osób i nigdy byśmy nie pomyśleli ze tak wielu wartościowych ludzi bedzie chciało z Nami działać. Dostajemy kilka wiadomości dziennie z prośba o dołączenie do SHM. Jednak głównym problemem zawsze był dystans, ponieważ są to Polacy z całego UK.
Z biegiem czasu zaczął się rodzić ten szalony pomysł by rozszerzyć działalność na inne miasta a nawet na cała Anglię. Ponieważ jesli coś jest dobre i tak wielu to pochwala to dlaczego nie zainwestować w to jeszcze więcej pracy i poświecenia? Przecież głównym celem naszego stowarzyszenia jest jedność Polonii w wielkiej Brytanii. Wieści o naszej działaności szybko sie rozeszły i przykuły uwagę naprawde wielu wartościowych i zdolnych ludzi w rożnym wieku. Są z nami młodzi i starsi którzy wspólnie działają dla jednego celu. U nas nie ma polityki choć tak wielu próbuje nam ja przypisać. U nas nie ma zarobku a wręcz przeciwnie wydajemy Nasze własne ciężko zarobione pieniadze. A mimo to działamy i robimy wielę dobrego.
Staramy sie budować mosty pomiędzy nową a starą Polonią w Wielkiej Brytanii.
Jeszcze rok temu nikt z Nas by nie pomyślał że tak szybko i tak bardzo urośniemy w siłę, zaś dziś jesteśmy jedną z najsilniejszych i najprężniej działających Polonijnych organizacji w UK.

A.W:
Mimo wszystkiego dobrego co robią polonijne organizacje patriotyczne często stają się obiektem ataków lewej strony społeczeństwa, najgorsze jest to że osoby atakujące, wywodzą się z Polonii. Czy domyśla się Pan co może być powodem tych ataków ? Chęć zaistnienia? Realny antypolonizm? Czy może zgoła coś innego?

K.P:
Przez ostatnie lata Polskie organizacje patriotyczne w Wielkiej Brytanii zrobiły wiele dobrego, to prawda. Napewno wielu słyszało o licznych zbiórkach żywności dla weteranów w Polsce i na Kresach, czy chociażby nawet o sprzątaniach cmentarzy Polskich żołnierzy w UK. Rozmaite eventy, zabawy dla dzieci, spotkania z publicystami, akcje oddawania krwi i wiele wiele innych. Ale niestety dla wielu ludzi to nie ma najmniejszego znaczenia i chyba obrali sobie za cel niszczenie wszystkiego co dobre i Polskie a samemu nie robiąc nic. Nie wiem czy to osoby z lewej czy z prawej strony ale dla mnie osobiście to są ludzie którzy chyba mają zbyt wiele wolnego czasu i zbyt wiele niespełnionych ambicji. Dla takich osob internet to jedyne okno na swiat. A tak szczerze to nawet nie są warci komentowania.
Ja skupiam się na celu a nie na tym kto co gada. A jesli chodzi o te śmieszne strony na Facebooku sympatyzujące z antifa to nawet nie będę się wypowiadać na ten temat. Szkoda na nie czasu i energii mam ważniejsze sprawy na głowie. Powiem tylko tyle ze nawet to mi pochlebia ze ktoś tyle czasu, swojego cennego czasu którego nigdy już nie odzyska spędza na moje życie. To chyba największy dar jaki można dostać od drugiego człowieka jego czas, dziękuje Wam za ten bezcenny dar. Hate zawsze się znajdzie ale jak widać jestem nadal i mam się dobrze. Trzeba dużo więcej by mnie pokonać.

A.W:
Czy masz swoim mentorów, ludzi którzy ciebie napędzają do tego co robisz.

K.P
Owszem mam, moim największym mentorem była moja S.p przyjaciółka Pani Wanda Lesisz Gutowska. To dzięki niej zmieniłem swoje życie i zmądrzałem. Pani Wanda była Sanitariuszka AK podczas powstania Warszawskiego i dzięki niej poznałem czym jest prawdziwy patriotyzm. Spędziłem tygodnie na słuchaniu opowieści Pani Wandy. To dzięki niej odważyłem się działać a słowa powtarzane przez Panią Wandę „ja jestem żołnierz ja walczę” do dziś chodzą za mną. To ku jej pamięci stworzyłem projekt „Wanda” który odbił się echem w całej Wielkiej Brytanii. Jest tez moja jedyna przyjaciółka która nigdy nie pozwoliła mi zrezygnować. To z nią założyłem husarię i oboje pchaliśmy siebie ku celom i tak jest do dziś. Gdyby nie ona nigdy by nie było husarii ani tego wywiadu. Takich ludzi to ze świecą szukać i trzeba docenić to ze są z nami bo naprawdę jest ich zaledwie garstka.
Następna osoba jest Pani Eva Szegidewicz prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Polskich Weteranów w Manchester. Pani Eva jest corka Sybiraków i żołnierza II Korpusu. Czasami myśle ze S.p Pani Wanda Lesisz Gutowska nie chciała zostawić mnie samego po swojej śmierci i dlatego spotkałem Panią Eve. Przy takich ludziach ucze się czym jest patriotyzm i miłość do ojczyzny a nie nadymana postawa i polityka.
Dzięki taki ludziom jak Pani Eva rozwijam się i ucze się coraz więcej a także coraz więcej rozumiem. Z panią Eva łączy mnie przyjaźń i współpraca nad wieloma projektami a jak pracujemy nad czymś razem to jest to murowany sukces bo żadne z nas nie odpuszcza i nie pozwoli odpuścić drugiemu.
Pani Eva podobnie jak S.P Pani Wanda czy także moja przyjaciółka Iza to moim mentorzy, nauczyciele, ktoś od kogo uczę się tej miłości i służby dla ojczyzny.
Korzystając z okazji chciałbym im wszystkim podziękować. Chciałbym by wiedzieli ze jestem im wszystkim bardzo wdzięczny za ich przyjaźń, za ich miłość i zaufanie. S.p Pani wanda, pani Eva czy moja przyjaciółka Iza to wszystko czego potrzebuje by działać dalej. Jestem dumny i zaszczycony mając takich ludzi po swojej stronie, oni nigdy nie pozwolą mi zrezygnować.

A.W:
Jakie masz plany na przyszłość? Jak długo chcesz działać?
Oj planów to mam mnóstwo byle zdrowia starczyło. To co robię uznaje za służbę dla Ojczyzny a to praca 24 na dobę 365 dni w roku przez resztę życia.
Działam z husaria co jest moim największym zaszczytem działać z takimi ludźmi.
Działam z SPPW w Manchester, teraz także z nowym Polskim Ośrodkiem w Manchester
A także prowadzę swojego mikrobloga na Facebook-u na którego serdecznie zapraszam.
Co do planów to wole je spełniać niż o nich mówić, czyny nie słowa…

A.W:
Czy chciałbys coś dodać na koniec?

K.P
Może tylko jedno.
Nie wierzcie we wszystko co przeczytacie w internecie.
Pozdrawiam wszystkich i zapraszam do śledzenia działalności Husarii i do wpierania Nas w naszych a także wszystkich innych polonijnych działań. Trzymajmy się razem bez względu na poglądy i różnice. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

A.W:
Dziękuje za wywiad.

K.P:
To ja dziękuje i wszystkiego dobrego.

Z Panem Karolem Perutą rozmawiał Arkadiusz Wolski

82 lat temu odbyły się pierwsze obchody Święta Niepodległości

11 listopada 1937 r. – 19 lat po zrzuceniu przez Polskę jarzma zaborów – odbyły się pierwsze obchody Święta Niepodległości jako święta państwowego.

Ustanowiono je ustawą sejmową z 23 kwietnia 1937 roku, podpisaną przez prezydenta Ignacego Mościckiego.
Data święta upamiętniającego odzyskanie przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów, była w II Rzeczpospolitej sprawą dyskusyjną.

W okresie międzywojennym toczono ostre spory o to, które z wydarzeń jesieni 1918 roku uznać należy za symboliczny moment odzyskania przez Polskę niepodległości.
W latach 1939-1944 oficjalne lub jawne obchodzenie Święta Niepodległości było niemożliwe.

W roku 1945 władze komunistyczne świętem państwowym uczyniły dzień 22 lipca, rocznicę ogłoszenia Manifestu PKWN. W okresie PRL Święto Niepodległości zostało zakazane. Jakiekolwiek próby kultywowania obchodów dnia 11 listopada groziły surowymi represjami ze strony władz.

Święto Niepodległości 11 listopada przywrócono ustawą sejmową w 1989 roku.

Źródło: Dzieje.pl, PolskieRadio.pl

Nazistowscy Antyfaszyści

Ludzie z otoczenia Nie-Patrioci UK uważają się za antyfaszystów i obrońców tolerancji, lecz są w rzeczywistości zajadłymi wrogami polskości, i w walce z polskim zdrowym patriotyzmem są gotowi sprzywierzy się z ludźmi z którymi na pokaz walczą, czyli z ludźmi z kręgów
neofaszystowskich i nazistowskich. W znalezieniu dowodów na połączenie ich z ludźmi o poglądach faszystowskich, nie musiałem szukać zbyt głęboko, gdyż można do nich dojść poprzez ich profil na Facebooku. Na przedstawionych zdjęciach widać ich fascynacje niemieckim nazizmem.A oto kilku z nich


Wszystkie zdjęcia użyte w tym artykule były ogólno dostępne na profilach przedstawionych tu osób

Arkadiusz Wolski