Władysław Gurgacz – kapłan niezłomny – zidentyfikowany

Urodził się 2 kwietnia 1914 r. w Jabłonicy Polskiej w pow. brzozowskim. Był synem Jana i Marii z d. Gazdowicz. W 1931 r. wstąpił do nowicjatu zakonu jezuitów, a w sierpniu 1942 r. przyjął święcenia kapłańskie. Decyzja ks. Władysława Gurgacza o towarzyszeniu żołnierzom drugiej konspiracji nie była przypadkowa. Otóż jeszcze w Wielki Piątek 1939 r., kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej, ks. Gurgacz, wówczas 25-letni kleryk zakonny, u Matki Bożej Królowej Polski na Jasnej Górze prosił o przyjęcie ofiary z jego życia w intencji pokoju i pomyślności swojej ojczyzny.

Koniec II wojny światowej zastał go w Gorlicach, gdzie był duszpasterzem w miejscowym szpitalu powiatowym, stykając się m.in. z żołnierzami podziemia niepodległościowego. Od września 1947 r. pełnił posługę kapłańską w Krynicy, gdzie dał się poznać jako doskonały duszpasterz i rekolekcjonista. W tym czasie dwukrotnie miał miejsce zamach na jego życie, co skłoniło ks. Gurgacza do ukrywania się i przystąpienia w połowie 1948 r. do organizacji konspiracyjnej Polska Podziemna Armia Niepodległościowców. Niebawem stał się kapelanem jej oddziału zbrojnego „Żandarmeria” i jednym z najbliższych doradców dowódcy. Po aresztowaniu w lipcu 1949 r. w Krakowie, stanął przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie, który w propagandowym procesie skazał go 14 sierpnia 1949 r. na karę śmierci. Wyrok wykonano miesiąc później 14 września 1949 r. na dziedzińcu więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie. Szczątki ks. Władysława Gurgacza zostały odnalezione w październiku 2018 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

3. Grudnia 2019r. W Pałacu Prezydenckim podano nazwiska 16 bohaterów podziemia niepodległościowego i ofiar systemu komunistycznego zidentyfikowanych przez Instytut Pamięci Narodowej. Jest wśród nich m. in. ks. Władysław Gurgacz ps. „Sem”

Źródło Pch24.pl, Niedziela.pl, ipn.gov.pl, w polityce.pl

Generał Mikołaj Osikowski nareszcie odzyska godność

Zapomniany polski bohater wojenny, pochowany w nieoznaczonym grobie w Kirkcaldy, ma w końcu mieć nagrobek.
Generał Wojska Polskiego Mikołaj Osikowski zmarł w 1950 r. I został pochowany w miejscu, które nie było oznakowane.
Jednak po szeroko zakrojonej kampanii mającej na celu naprawienie tego, w ten weekend odbędzie się ceremonia odsłonięcia.
Ceremonia będzie zwieńczeniem starań Rady Fife i polskiego konsulatu w Edynburgu o miejsce spoczynku generała Osikowskiego, który walczył w słynnej bitwie warszawskiej z 1920 r., W której Polacy powstrzymali rozprzestrzenianie się rewolucji bolszewickiej na Zachód.
Gen Osikowski wycofał się ze służby wojskowej w 1923 roku i mieszkał na Litwie, dopóki II wojna światowa nie zmusiła go do ucieczki na Zachód.
Nie mogąc wrócić do ojczyzny, w końcu przybył do Szkocji, osiedlił się w Dysart i mieszkał na Cook Street, dopóki nie zmarł w 1950 roku.

Podczas sobotniej uroczystości obecny będzie Prezydent Fife, radny Jim Leishman, Lord-porucznik Fife Robert Balfour, Ambasador RP Arkady Rzegocki, Konsul Generalny RP w Edynburgu Ireneusz Truszkowski, Piotr Całbecki, Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego Polski (której część bronił gen. Osikowski podczas bitwy warszawskiej), przedstawiciele polskiego Instytutu Pamięci Narodowej, wiceprzewodniczący Jan Baster i dyrektor sekcji Adam Siwek wraz z rodziną gen. Osikowskiego.

Powstanie film o legendarnym polskim pięściarzu „Teddym”

Biografia Tadeusza „Teddy’ego” Pietrzykowskiego – to historia pięściarza, który zdobył tytuł mistrza wszechwag niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Ruszyły prace nad realizacją filmu pod tytułem „Mistrz”, przedstawiającego losy legendarnego boksera.

Rok 1940. Do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz trafia pierwszy transport polskich więźniów. Jednym z nich jest Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski – przedwojenny mistrz Warszawy w boksie. Kiedy sprowokowany wygrywa walkę z bezwzględnym kapo, boks staje się nową formą rozrywki funkcjonariuszy obozu a zarazem źródłem hazardu dla niemieckich żołnierzy. Po każdej wygranej Teddy’ego, wśród polskich więźniów rośnie zarazem nadzieja, że ich oprawcy nie są niepokonani.

Film o Tadeuszu „Teddym” Pietrzykowskim to oparty na prawdziwych wydarzeniach dramat historyczny przedstawiający nieznaną historię polskiego sportowca, który w miejscu zagłady stał się symbolem nadziei na zwycięstwo nad nazistowskim terrorem. Bokser stoczył w obozie kilkadziesiąt walk, z czego przegrał tylko jedną. Jego ekranowa historia została szczegółowo udokumentowana w oparciu o archiwalne oświadczenia byłych więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau oraz wspomnienia samego boksera.

Film powstaje przy wsparciu Polski Instytut Sztuki Filmowej. Na ekrany polskich kin film o „Teddym”trafi jesienią 2020 roku.

List otwarty Janusza Sujeckiego (Sprawiedliwego wśród żydów swiata) do Amabasady Izraela

W związku z bezprecedensowym, haniebnym atakiem ze strony Państwa Izrael, skierowanym przeciwko Polsce, zwracam na Pani ręce dyplom uznania za zasługi dla ochrony zabytków kultury żydowskiej w Polsce, jaki otrzymałem w lipcu 1998 r. od ambasadora Izraela w Polsce z okazji jubileuszu 50. rocznicy utworzenia Państwa Izrael. Miałem nadzieję, że miniony tydzień przyniesie opamiętanie i przerwanie antypolskiej nagonki, ale nic podobnego się nie stało. Wręcz przeciwnie: w sytuacji, gdy w Izraelu trwa polakożercza histeria i Polakom przypisuje się współodpowiedzialność za Holokaust, izraelska dziennikarka Lahav Harkov 14 razy wpisuje na Twitterze frazę „polish death camps” a w sieci na masową skalę rozsyłana jest grafika szkalująca Polskę, ambasada Izraela wydaje oświadczenie, w którym odnotowuje „falę ataków o podłożu antysemickim”, jaka rzekomo zaistniała w polskich mediach. W ostatnich dniach rzeczywiście można było zaobserwować falę ataków – były to antypolskie ataki wychodzące ze strony Państwa Izrael, połączone z próbami szantażu Rzeczpospolitej Polskiej przez USA.

Zdecydowałem się na ten symboliczny protest ze względu na skalę i masowość antypolskich ataków w Izraelu. W tym przypadku nie można wytłumaczyć sobie, że był to odosobniony wybryk Yaira Lapida, więc do Izraela i społeczeństwa izraelskiego nie powinno się mieć pretensji. Polskę zaatakował premier Benjamin Netanjahu i prezydent Reuven Rivlin. Izraelski minister edukacji Naftali Bennett poinstruował szkoły, aby poświęciły czas na nauczanie o roli, jaką m.in. Polska (sic!) odegrała w zabijaniu Żydów w Holokauście. Do aktywnego szkalowania Polski oraz Polaków włączył się dyrektor Centrum Wiesenthala w Jerozolimie Efraim Zuroff. Kneset przyjął projekt ustawy, która bezpodstawnie oskarża Polskę o negowanie Holokaustu. W izraelskich mediach pisze się o współpracy Polaków z nazistami i kolportuje oskarżenia w rodzaju: „Polacy byli gorsi od Niemców”. Polskę atakuje więc i szkaluje Państwo Izrael oraz izraelskie media i społeczeństwo, niezależnie od wewnętrznych politycznych podziałów. Wojewoda mazowiecki nie dopuścił do protestów pod ambasadą Izraela, ale izraelskie władze nie zrobiły nic, by przerwać festiwal antypolskiej nienawiści w Izraelu. Wręcz przeciwnie – nastroje te są podsycane, a Rzeczpospolita Polska i polskie społeczeństwo nadal szkalowane na niewyobrażalną skalę.

Pani wystąpienie na terenie obozu Auschwitz uważam osobiście za skandaliczne. Teren byłego niemieckiego nazistowskiego obozu stał się miejscem kwestionowania prawa Polaków do obrony przed oszczerstwami, zamiast stać się miejscem przypomnienia o Niemcach, którzy byli faktycznymi sprawcami zbrodni dokonanej na Żydach i Polakach. Powiedziała Pani, że Izrael traktuje ustawę o IPN „jako możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady”. Czy mam rozumieć, że ocaleni z Zagłady będą świadczyć, że w obozach śmierci byli polscy komendanci, polskie załogi i polscy strażnicy na wieżach? Nie będzie to wtedy żadne świadectwo tylko kłamstwo. Doskonale Pani wiedziała, że badania naukowe nie będą objęte penalizacją. Wiedziała Pani również, że ustawa dotyczy oskarżania narodu polskiego jako całości, a nie pojedynczych przypadków. Nikt nie ukrywa ani zjawiska szmalcownictwa, które wielokrotnie opisywano, ani przypadków pojedynczych zabójstw Żydów, dokonanych przez Polaków. Jest na ten temat obszerna, polska literatura historyczna.

Jednak kwestionowanie zapisu ustawy mówiącego wyraźnie o zakazie przypisywania odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie narodowi polskiemu jako całości, jest próbą wykazania, że zdecydowana większość polskiego społeczeństwa, sprzymierzona z niemieckimi nazistami, mordowała Żydów. Jest próbą sugerowania, że istniały polskie formacje sprzymierzone z Niemcami, które wraz z nimi dokonywały Holokaustu. Dlatego ustawa o IPN jest koniecznością, by przerwać trwające od dziesięcioleci potoki kłamstw o „polskich obozach zagłady” i współodpowiedzialności narodu polskiego za Holokaust. Nic nie usprawiedliwia Pani wystąpienia, tym bardziej, że strona izraelska od około półtora roku była informowana o projekcie nowelizacji ustawy o IPN, a więc założenia tej ustawy nie mogły być dla nikogo zaskoczeniem.
Osobiście chciałbym, by premier Izraela, ani żadnego innego państwa nie decydował, które prawo jest w Polsce „bezpodstawne”. Zdaniem Benjamina Netanjahu, walka z oszczerstwami i kłamliwym określeniem „polskie obozy śmierci” to „negowanie Holokaustu”. Trudno o większy absurd! Czy prawdą jest, że Benjamin Netanjahu, w 2015 r. podczas 37. Światowego Kongresu Syjonistycznego oświadczył, że „Hitler nie chciał eksterminacji Żydów”? Chciałbym otrzymać od Pani potwierdzenie bądź zaprzeczenie tej informacji.

W minionym tygodniu strona izraelska wielokrotnie wykazywała troskę o możliwość prowadzenia badań historycznych, którą to możliwość rzekomo przekreśla nowelizacja ustawy o IPN. Jeżeli Państwu Izrael tak bardzo zależy na badaniach historycznych dotyczących Holokaustu, to chciałbym Pani zadać kilka istotnych pytań.

W 1939 r. prezydent USA Franklin Delano Roosevelt nie zgodził się na przyjęcie 937 Żydów – uchodźców z III Rzeszy, którzy znajdowali się na pokładzie statku „St. Louis”. Nie pomogła skierowana do niego wstrząsająca, błagalna prośba o łaskę. USA nie przyjęły uchodźców. W następstwie, kilkuset pasażerów tego statku zawróconego do Europy zostało później rozstrzelanych lub zamordowanych w Auschwitz i Sobiborze. Czy Państwo Izrael kiedykolwiek wydało oświadczenie, że USA ponoszą współodpowiedzialność za Holokaust? Czy izraelscy historycy kiedykolwiek podjęli badania pozwalające wyjaśnić postępowanie Roosevelta?

W lipcu 1943 r. Jan Karski przedstawił prezydentowi Rooseveltowi raport o dokonującej się Zagładzie Żydów na terenie Polski. Brak reakcji władz amerykańskich umożliwił dalszą eksterminację Żydów. USA nie zareagowały też na polskie apele z 1944 r., by zbombardować tory kolejowe wiodące do Auschwitz. Moje pytanie – jak powyżej.

Chciałbym zapytać, czy Państwo Izrael kiedykolwiek oficjalnie ustosunkowało się do zjawiska obojętności amerykańskich środowisk żydowskich wobec Holokaustu? Sytuacja ta wiadoma była nawet Żydom z warszawskiego getta. Poeta getta, Władysław Szlengel (1914 – 1943), uczestnik powstania w getcie warszawskim, tak pisał w wierszu pt. „Dajcie mi spokój”:

Kto ty jesteś? Żyd.
10 milionów Żydów
pije whisky co dnia
i liże ice krem soda
w USA.
I piją sok grejpfrutów
przed lunchem i rano.
Szkoda ci Żydów?
Zostaną!…

Nie Żydzi zalęknieni,
Żydzi chorzy i drżący,
Ale Żydzi stadionów,
Żydzi śpiewający –
Dajcie mi spokój (…)

Amerykańscy Żydzi zgłaszający dziś roszczenia wobec Polski są potomkami tych, którzy nigdy nie zdobyli się na masowe protesty, które zmusiłyby władze USA do akcji powodującej przerwanie Zagłady. Zgodnie z opracowaniem Rafaela Medoffa pt. „Dzień, w którym maszerowali rabini”, jedyna demonstracja w skali całego okresu Holokaustu mająca na celu ratowanie ofiar Zagłady odbyła się w Waszyngtonie 6 października 1943 r. Wzięło w niej udział ponad 400 rabinów z USA, którzy przyjechali prosić rząd USA o ratowanie mordowanych Żydów. Przekazali petycję do prezydenta Roosevelta, w której napisali: „dzieci, niemowlęta, starsi mężczyźni i kobiety wołają do nas „pomocy!”. Miliony już padły zabite, skazane na miecz i ogień, a dziesiątki tysięcy umarły z głodu”. Jednak Roosevelt nawet nie przyjął delegacji rabinów. Otrzymali oni odpowiedź, że prezydent jest „niedostępny z powodu napiętego planu innych zajęć”. Jak ustalił historyk, było to kłamstwo. Roosevelt nie miał tego dnia żadnych zajęć. Spotkanie nie odbyło się , ponieważ prezydenta odwiedli od niego: Samuel Rosenman (1896 – 1973) – doradca Roosevelta i autor jego przemówień oraz wpływowy członek American Jewish Committee a także rabin Stephen Samuel Wise (1874 – 1949) – syjonistyczny przywódca w USA. Wise uzyskał wcześniej informacje o Holokauście od Jana Karskiego, ale nie wpłynęło to na jego postawę. Co więcej – ten sam Wise w 1941 r. postanowił nałożyć całkowite embargo na wszelką pomoc wysyłaną do okupowanej Polski przez amerykańskich Żydów. Wykazał się szczególną aktywnością w powstrzymywaniu wysyłania paczek do gett. Mam do Pani pytanie: czy przytoczone wyżej fakty są zgodne z historyczną prawdą, czy jest to tylko antysemicka propaganda? Jeżeli nic takiego nie miało miejsca, chciałbym uzyskać od Pani potwierdzenie. Jeżeli natomiast jest to prawda, to chciałbym zapytać, czy Izrael kiedykolwiek nagłośnił wskazane wyżej fakty ? Czy padały oficjalne oskarżenia o współudział części amerykańskiej żydowskiej elity w Holokauście, formułowane z nagłośnieniem odpowiadającym nagłośnieniu, z jakim obecnie prowadzona jest bezpodstawna nagonka na Polskę?

W ostatnim tygodniu często pojawiały się w Izraelu głosy mówiące nie tylko o „radowaniu się Polaków z Holokaustu” (Efraim Zuroff) lecz także wskazujące na „obojętność Polaków wobec Zagłady”. Przesyłam więc Pani zdjęcie z książki Rona Chernowa pt. „The Warburgs. A Family Saga”, London 1993. Przedstawia ono wesele Giseli Warburg-Wyzanski (1912 – 1991), działaczki syjonistycznej w USA. Ślub i wesele odbyły się w lipcu 1943 r., w tym samym czasie, w którym Jan Karski złożył wizytę prezydentowi Rooseveltowi. Gdy w rodzinie jest pogrzeb i żałoba, to ślub i wesele się przekłada – oto jedyny komentarz, który ciśnie się na usta na widok tej fotografii. To tak na marginesie kwestii obojętności wobec Holokaustu.

Chciałbym także zapytać, czy widoczny na zdjęciu żydowski bankier Max Warburg (1867 – 1946) związany był po 1933 r. z kartelem IG Farben, o którym historycy zgodnie piszą, że umożliwił Hitlerowi rozpoczęcie wojny
w 1939 r.? A może ta informacja to tylko rozpowszechniany w sieci, antysemicki wymysł? Jeżeli w Izraelu istnieje tak silna wola prowadzenia badań historycznych, niechaj wyjaśnione zostanie to, o czym wspomniałem, bądź też oficjalnie zanegowane jako kłamstwo. Myślę, że będzie to pożyteczniejsze, niż sianie nienawiści w stosunku do Polski i mnożenie absurdalnych oskarżeń.

Jestem obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej pochodzenia żydowskiego. Swoje potrzeby duchowe realizuję w ramach jednego z odłamów judaizmu. Nigdy nie czułem się jednoznacznie ani Polakiem, ani Żydem. Często protestowałem przeciwko takiemu „narodowemu szufladkowaniu” mojej osoby. Moja tożsamość jest syntezą pierwiastków polskiego i żydowskiego. Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze byłem i jestem patriotą Polski, będącej moją ojczyzną. Jestem wstrząśnięty potokiem antypolskiej nienawiści płynącym z Izraela i dążeniem do upokorzenia Polski. W 1998 r. i przez kolejne lata byłem dumny z dyplomu, który wręczył mi ambasador Izraela Yigal Antebi. Dziś została tylko pustka i ślad na ścianie pokoju po czymś, co było dla mnie ważną i cenną pamiątką.

Janusz Simcha Sujecki

Zmarł por. Tadeusz Gaertner ps. „Kruk”/ „Grot”, oficer Narodowych Sił Zbrojnych.

Tadeusz Gaertner ps. „Kruk”, „Grot” urodził się 20 października 1928 roku w Obornikach Wielkopolskich. Do Narodowych Sił Zbrojnych wstąpił na jesieni 1943 roku na terenie Skarżyska Kamiennej. Początkowo jego działalność polegała na działalności kurierskiej i obserwacyjnej transportów wojskowych. Od maja 1944 do lipca 1945 roku Tadeusz Gaetrner chwilowo zerwał kontakty z organizacją z powodu wyjazdu jego rodziny ze Skarżyska.

Dalszą działalność niepodległościową Tadeusz Gertner podjął wiosną 1947 roku, kiedy to zaczął rozbudowywać siatkę konspiracyjną NSZ na terenie powiatu bolesławskiego. Wiosną 1948 roku powstała samodzielna grupa Narodowych Sił Zbrojnych – Grupa „Dolny Śląsk” im. Józefa Piłsudskiego kryptonim „Pasieka”, której dowódcą został Tadeusz Gaertner. W 1949 roku dekonspirowano grupę. Grupa zajmowała się działalnością wydawniczą- propagandową oraz wywiadem. Prowadzono min. nasłuch radiowy i kolportaż druków ulotnych wśród miejscowej ludności.

W dniach 24, 25 i 26 marca 1949 roku aresztowano prawie wszystkich członków organizacji. 25 sierpnia 1949 roku Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu skazał Tadeusza Gaertnera na 12 lat więzienia, utratę praw obywatelskich i honorowych na 5 lat oraz utratę mienia. Odsiedział 6 lat. Najpierw był więźniem więzienia przy ulicy Kleczkowskiej we Wrocławiu, a następnie został przeniesiony do więzienia w Rawiczu.

Sprawiedliwość za fałszywy wyrok przyszła 29 stycznia 1992 roku kiedy to Sąd Wojewódzki we Wrocławiu zrehabilitował Tadeusza Gaertnera, unieważniając wyrok sądu komunistycznego, uzasadniając, że działalność Tadeusza Gaertnera była związana z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego

22 sierpnia 2000 roku Tadeusza Gaertnera, decyzją prezydenta został mianowany na stopień porucznika Wojska Polskiego.

Został odznaczony Krzyżem Orderu Krzyża Niepodległości za wybitne zasługi w obronnie suwerenności i niepodległości Polski

Por. Tadeusz Gaertner odszedł dnia 11 sierpnia 2019 roku.

Cześć I Chwała Bohaterom

Por. Wanda Lorenc ps. „Julita” odeszła na wieczną wartę

Por. Wanda Lorenc ps. „Julita”, sanitariuszka NSZ, uczestnika powstania warszawskiego urodziła się 22 czerwca 1928 w Warszawie.
W konspiracji od wiosny 1943 roku – Narodowe Siły Zbrojne (NSZ). Przysięgę składała wraz z Marią Biedermann (obecnie Kowalewską) ps. „Myszka” przed ppor. Mieczysławem Szemelowskim ps. „Miłosz” (1921-1987). Odbyła szkolenie sanitarne i łącznościowe. Przydział: batalion NSZ im. Mączyńskiego, dowódca Florian Kuskowski ps. „Szary”

Więzniarka obozu przejściowego w Pruszkowie (Dulag 121), obozu koncentracyjnego Flossenbürg (numer więźnia 22610), obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, a następnie obozu w Spandau pod Berlinem. Skierowana do pracy przymusowej (po 12 godzin dziennie) w niemieckiej fabryce amunicji.
Powróciła do kraju w maju 1945 r. Wstąpiła do WiNu, jednak wg relacji p. Wandy po kilku tygodniach jej organizacja została rozbita, a ona ze względów bezpieczeństwa powróciła do Warszawy.

Odznaczona Medalem Wojska (1970), Krzyżem Armii Krajowej (1990), Krzyżem Oświęcimski (1993), Warszawskim Krzyżem Powstańczym (1995), Odznaką Pamiątkową Żołnierza AK z okazji 50-lecia Powstania Warszawskiego, Odznaką Weterana Walk o Niepodległość, awansowana do stopnia porucznika rezerwy Wojska Polskiego.

Cześć jej pamięci!!!

Nie żyje ostatni uczestnik bitwy pod Kałużówką

W dniu 27 lipca 2019 r, w przeddzień 75. rocznicy koncentracji II Zgrupowania AK do akcji “Burza”, odszedł na wieczną wartę, mjr Jerzy KRUSENSTERN ps. “Tom” – ostatni uczestnik bitwy na Kałużówce, wielki patriota, przyjaciel młodzieży, uczestnik obchodów rocznicy akcji “Burza”.
Major Jerzy Krusenstern był praprawnukiem rosyjskiego admirała Adama Johanna Krusensterna, ur. się w Druskiennikach 22 sierpnia 1924. We wrześniu 1939 r. jako harcerz bronił Grodna przed Armią Czerwoną. W grudniu 1943 r. do stycznia 1945 r. należał do Armii Krajowej. Potem działał w Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” w Krakowie, został aresztowany przez PUBP w Tarnowie. Był jednym z założycieli krakowskiego Muzeum AK. Do chwili śmierci był prezesem Zarządu Głównego NŚZŻAK w Krakowie.
22 sierpnia br. skończyłby 95 lat.