Mjr. Zub-Zdanowicz Jeden z najlepszych dowódców NSZ

Leonard Szczęsny Zub-Zdanowicz urodził w Popowcach na Wołyniu w 1912 roku. Żył 70 lat. W konspiracji używał pseudonimów „Ząb”, „Dor” i „Leon Pyszkowski”. Został uhonorowany Krzyżem Virtuti Militari za kampanię wrześniową 1939 roku, Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego z Mieczami II Klasy, odznaką spadochronową, czterema odznaczeniami europejskimi, Złotą Gwiazdą za Wojnę 1939-1945 (The Golden Star), medalem francuskim i Mieczami Hallerowskimi. 70 lat życia Cichociemnego spod Starokonstanowaprezentujemy za Słowem Polskim:

Wywodził się ze szlacheckiej rodziny powstańców styczniowych. Jego brat Wiktor był żołnierzem kampanii francuskiej i Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego. W 1928 roku rozpoczął naukę w Gimnazjum Humanistycznym im. Stanisława Staszica w Hrubieszowie, gdzie wstąpił do drużyny harcerskiej. Maturę zdał w 1930 roku. W 1935 otrzymał dyplom magistra prawa na Wydziale Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Służbę wojskową Zub-Zdanowicz rozpoczął jeszcze przed studiami. W 1930 r. wstąpił do Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. Służył w 1. Pułku Strzelców Konnych Raszyńskich w Garwolinie. Po krótkiej przerwie (w stopniu podporucznika rezerwy) powrócił do wojska na stałe i odbył kurs dla dowódców szwadronu CKM. Służył w Żandarmerii Grodzieńskiej Dywizji Piechoty.

W kampanię wrześniową Leonard Zub-Zdanowicz wszedł jako dowódca Plutonu Polowego Żandarmerii a później – dowódca ochrony sztabu Dywizji Piechoty płk. Ignacego Oziewicza. Uczestniczył w walkach nad Pilicą i nad Wisłą. Zub-Zdanowicz przebił się przez Wisłę i na Lubelszczyźnie wszedł do zgrupowania gen. Olbrychta, gdzie pełnił obowiązki szefa bezpieczeństwa sztabu. Brał udział w ciężkich walkach.

Po kapitulacji, część żołnierzy zgrupowania gen. Olbrychta, w tym Zub-Zdanowicz, przebiła się przez okrążenie. Zub-Zdanowicz przydzielony został do 1. Pułku Szwoleżerów, następnie mianowano go oficerem łącznikowym.

Podczas próby przedarcia się na Węgry zgrupowanie Zub-Zdanowicza zostało otoczone przez Niemców i Rosjan. Tocząc ciężkie walki z obydwoma wrogami, Polacy posuwali się na wschód. Bywało tak, że jednego dnia (29 września) żołnierze płk. Zieleniewskiego walczyli z żołnierzami Wehrmachtu pod Janowem Lubelskim, następnego dnia – z czerwonoarmistami pod Krzemniem.

Gdy 1 października dowództwo postanowiło o poddaniu się Armii Czerwonej, Zub-Zdanowicz odmówił posłuszeństwa wdanemu rozkazowi. Przemknął się przez pierścienie sowieckie i niemieckie. Wielu oficerów z jego formacji, którzy trafili do niewoli sowieckiej, wiosną 1940 roku zostało zamordowanych w Katyniu przez NKWD.

W listopadzie 1939 roku Zub-Zdanowicz nawiązał kontakt z organizacją Służba Zwycięstwu Polski i razem z bratem przeszedł przez Tatry i Słowację na Węgry. Na początku 1940 roku dojechał do Paryża, potem – do Bretanii. Otrzymał przydział do Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich generała Zygmunta Szyszko-Bohusza, gdzie zorganizował Pluton Żandarmerii.

W kwietniu 1940 r. Zub-Zdanowicz wypłynął do Narviku w Norwegii, gdzie pełnił służbę szefa bezpieczeństwa sztabu gen. Szyszko-Bohusza. 29 maja wraz z żandarmami zdusił w zarodku próbę niemieckiej dywersji w rejonie sztabu brygady. 6 czerwca zorganizował ewakuację oddziałów brygady do Francji. Jego jednostka przybyła do Brestu 17 czerwca i zajęła stanowiska bojowe. 18 czerwca I Półbrygada na okręcie brytyjskim dotarła do portu Plymouth.

Następnie Zub-Zdanowicza i jego towarzyszy skierowano do Szkocji. 22 sierpnia 1940, ze względu na rozformowanie Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, 15. Pluton Żandarmerii został wcielony do 2. Plutonu Żandarmerii przy 3. Brygadzie Kadrowej Strzelców generała brygady Władysława Langnera i zakwaterowany w obozie Biggar, w hrabstwie Lanark. Stamtąd Zub-Zdanowicz przeniósł się do miasteczka Moffat, a w grudniu do Cowdenbeath w hrabstwie Fife. Na początku 1941 roku odebrano mu dowództwo plutonu żandarmerii i przeniesiono do 7. Brygady Kadrowej Strzelców w Dunfermline. W końcu kwietnia Zub-Zdanowicz został mianowany porucznikiem. Przydzielony został do 8. Brygady Kadrowej Strzelców (oddział rozpoznawczy), a następnie do 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała brygady Stanisława Sosabowskiego.

W lipcu 1941 Leonard Zub-Zdanowicz zgłosił się na ochotnika do wykonania zrzutu do Polski i rozpoczął trening „Cichociemnych”. Od 20 kwietnia 1942 r. oczekiwał na przerzut do Polski wraz z ekipą w składzie: Bolesław Kontrym, Mieczysław Hugo Eckhard, Hieronim Łagoda, Michał Fijałka i Wacław Kopisto. W czerwcu Zub-Zdanowicz poprosił gen. Sikorskiego o przeniesienie do Korpusu Oficerów Kawalerii, którą Naczelny Wódz rozpatrzył pozytywnie. Latem 1942 Zub-Zdanowicz wraz z Kontrymem prowadził kurs spadochronowy w Ringway.

1 września 1942 roku ekipa nr 11 wyleciała z Anglii do Polski w ramach operacji „Smallpox”. Podczas skoku, który nastąpił w nocy 2 września na północny wschód od Grójca, Zub-Zdanowicz złamał nogę. Po krótkim pobycie w szpitalu Świętego Ducha w Warszawie zamieszkał pod koniec września u dr. Jacka Masiorskiego, a następnie w listopadzie u pani Marii Zawadzkiej.

Pod koniec października został włączony do organizacji dywersyjnej „Wachlarz”, która obejmowała swoim działaniem tereny byłych Kresów I RP, z przydziałem do III Odcinka. Współpracował bezpośrednio z dowódcą „Wachlarza”, podpułkownikiem Adamem Remigiuszem Grocholskim, uczestniczył między innymi w teoretycznym opracowaniu uderzenia na więzienie w Pińsku, którą to akcję wzorowo wykonał por. Piwnik.

Po rozpracowaniu „Wachlarza” przez Gestapo, na początku roku 1943, Zub-Zdanowicz rozpoczął poszukiwania przydziału do partyzantki. W marcu nawiązał kontakt ze znajomymi oficerami AK z 1. Pułku Strzelców Konnych, jednak jednostka była zaledwie na etapie odtwarzania. W kwietniu wystąpił do przełożonych o pozwolenie na wyjazd z por. Piwnikiem na Kielecczyznę w celu organizowania partyzantki, ale Komenda Główna AK nie przychyliła się do tej prośby. Od grudnia 1942 roku koledzy z Narodowych Sił Zbrojnych proponowali Zub-Zdanowiczowi przejście do ich organizacji. Dowództwo AK dało mu do zrozumienia, że propozycję może przyjąć bądź odrzucić. Zub-Zdanowicz zrezygnował, bowiem nie znał na tyle stosunków w Warszawie, aby móc skompletować sobie oddział takiego typu, a chciał iść do partyzantki. Ostatecznie przeszedł do NSZ, niektórzy oskarżyli go nawet o dezercję z AK.

Na początku czerwca Zub-Zdanowicz pojechał na Lubelszczyznę i rozpoczął współpracę z komendantem Okręgu III NSZ, podpułkownikiem Zygmuntem Broniewskim („Bogucki”). 5 lipca dotarł do dowodzonego przez podporucznika Henryka Figuro-Podhorskiego oddziału NSZ w okolicy Szwedzkiej Górki. Główną bazą oddziału był folwarczek w Borowie. Skład etniczny oddziałów pod komendą Zub-Zdanowicza był przeważnie polski, chociaż zdarzali się Ukraińcy, Rosjanie, Żydzi i in.

Oddział Zub-Zdanowicza atakował Niemców tylko w obronie własnej bądź w obronie ludności cywilnej, jak również w ramach współpracy z innymi oddziałami partyzantki niepodległościowej, w tym AK. Przeprowadzał akcje policyjne, skierowane przeciwko grupom rabunkowym oraz oddziałom komunistycznym. Od lipca do listopada 1943 oczyszczał teren z elementów wywrotowo-bandycko-komunistycznych, które bardzo dawały się we znaki zarówno członkom podziemia niepodległościowego, jak i mieszkańcom powiatu kraśnickiego. 9 sierpnia 1943 partyzanci Zub-Zdanowicza otoczyli, fortelem rozbroili, a następnie rozstrzelali 32 członków grupy rabunkowej Józefa Liska i Józefa Pacyny oddziału Gwardii Ludowej im. Jana Kilińskiego. Patrole Zub-Zdanowicza likwidowały w ramach odwetu grupy partyzantów sowieckich i rodzimych komunistów. Na początku listopada w rejonie Budzynia Zub-Zdanowicz dowodził akcją przezciwko grupie rabunkowej „Lońki”. Jeszcze 7 lipca patrol oficerski NSZ pod dowództwem Zub-Zdanowicza zastrzelił dwóch niemieckich żołnierzy pod wsią Terpentyna. 28 lipca ostrzelali i zniszczyli samochód na szosie Kraśnik-Biłgoraj, zabijając czterech Niemców. 16 sierpnia przeprowadzili nieudany atak na Komunalną Kasę Oszczędności w Janowie Lubelskim. Na początku września żołnierze Zub-Zdanowicza stoczyli zwycięską walkę z oddziałem niemieckiej żandarmerii w Biłgorajskiem. Największa akcja, przeprowadzona wspólnie z AK, miała miejsce, gdy oddziały NSZ pod komendą Zub-Zdanowicza osłaniały odbicie przez żołnierzy AK więźniów z więzienia w Biłgoraju. 24 września rano NSZ-owcy ostrzelali i zniszczyli kilka samochodów na drodze Biłgoraj-Krzeszów, a następnie wieczorem stoczyli zwycięski bój z obławą żandarmerii z Biłgoraja, rozbijając wroga doszczętnie w rejonie wsi Momoty. W tym czasie odciążeni AK-owcy bez przeszkód uwolnili więzionych w Biłgoraju.

Następnie, wspólnie z AK-owcami oraz z czasowo podporządkowanym Zub-Zdanowiczowi oddziałem Narodowej Organizacji Wojskowej kapitana Franciszka Przysiężniaka, NSZ-owcy wzięli udział w wyprawie aprowizacyjno-karnej na Ukraińców w okolicach Zamościa i Leżajska. W jej ramach partyzanci Zub-Zdanowicza walczyli na początku października z Niemcami i policją miejscową we wsi Piskorowice. Kilka dni potem zaatakowali posterunek policji we wsi Sieniawa w Jarosławskiem, a następnie rozbili placówki Luftwaffe w Kolonii Rudnik i Manowie w powiecie niżańskim.

Okres Bożego Narodzenia i Nowego Roku Zub-Zdanowicz spędził w majątku Borów. Wysyłano patrole po okolicy, które od czasu do czasu walczyły z Niemcami, częściej broniły mieszkańców Kraśnickiego przed rabusiami, jak również usiłowały zapobiec – często bezskutecznie – rozszerzającej się fali zabójstw popełnianych przez komunistów na niepodległościowcach. Na początku stycznia 1944 polski patrol stoczył walkę z Niemcami pod Kraśnikiem, a parę dni potem Zub-Zdanowicz, który właśnie otrzymał awans na majora NSZ, został ostrzelany podczas patrolu, prawdopodobnie przez snajpera komunistycznego.

Zimowanie oddziału w Borowie zostało zakłócone 2 lutego 1944 przez niemiecką pacyfikację tej i kilku okolicznych wsi. W pacyfikacji wzięło udział kilka tysięcy Niemców wspomaganych wozami pancernymi, artylerią i lotnictwem, ale Zub-Zdanowiczowi udało się wyprowadzić z kotła swój około pięćdziesięcioosobowy oddział, jak również ponad dwieście osób ludności cywilnej. Przeszli do Lasów Janowskich, gdzie zarządzono koncentrację pułku NSZ. Większość oddziałów stawiła się na miejsce bez przeszkód.

Nad całą Legią Nadwiślańską zawisło niebezpieczeństwo ze strony sowieckiej. W połowie lutego NSZ-owcy zostali praktycznie otoczeni przez 1. Czerwoną Ukraińską Dywizję Partyzancką im. dwukrotnego bohatera Związku Sowieckiego generała majora Sidora Kowpaka, pod dowództwem podpułkownika Piotra Werszyhory. Wykorzystując fakt, że partyzanci sowieccy nie zdawali sobie sprawy z kim mają do czynienia, major użył fortelu i wymknął się znowu.

12 marca Zub-Zdanowicz podporządkowywał swój pułk NSZ Armii Krajowej, zgodnie z umową scaleniową podpisaną w Warszawie przez dowództwa NSZ i AK. Na początku kwietnia udał się do Warszawy, aby zameldować Dowództwu NSZ o postępach w akcji scaleniowej.

W połowie marca 1944 roku przerzucił część swoich żołnierzy na Kielecczyznę, reszta kontynuowała działania na Lubelszczyźnie. NSZ-owcy – jak również inni niepodległościowcy z AK i BCh – skoncentrowali się na odpieraniu ataków komunistycznych.

Około 20 maja NSZ-owcy stoczyli zwycięską walkę z konwojem niemieckim pod Janowem Lubelskim, a kilka dni później zdobyli stację kolejową w Zemborzycach koło Lublina. 2 czerwca w Świeciechowie pod Kraśnikiem partyzanci Zub-Zdanowicza rozbili oddział Armii Ludowej, a następnie atakowali AL pod Urzędowem. 3 czerwca rozbito grupę sowieckich partyzantów pod Dzierzkowicami.

Po 10 czerwca 1944 major „Ząb” przeszedł przez Wisłę na Kielecczyznę i uczestniczył w początkowej fazie koncentracji 204. Pułku Piechoty NSZ Ziemi Kieleckiej im. Ignacego Paderewskiego pod Mirogonowicami. Około 20 czerwca Zub-Zdanowicz został wezwany do Dowództwa NSZ w Warszawie, gdzie przeszedł pod rozkazy płk. Stanisława Nakoniecznikowa – komendanta NSZ nie uznającego scalenia tej organizacji z AK. Nowy komendant NSZ mianował Zub-Zdanowicza dowódcą Grupy Operacyjnej Zachód, czyli tworzącej się w tym czasie w Kieleckiem Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych.

4 lipca Zub-Zdanowicz przyjechał z Warszawy na Kielecczyznę. Do oddziałów NSZ jednak nie dotarł, bowiem w majątku Nikisiałka Mała wpadł w ręce oddziału AL sierżanta Stefana Szymańskiego. Udało mu się zbiec dosłownie sprzed luf plutonu egzekucyjnego. Ponieważ komuniści zabrali mu dokumenty, zmuszony był wrócić do Warszawy, skąd 31 lipca wyjechał do Częstochowy. 19 sierpnia 1944 został szefem sztabu Świętokrzyskiej Brygady NSZ.

Brał udział we wszystkich większych bojach Brygady Świętokrzyskiej przeciw Niemcom i komunistom. W styczniu 1945 roku, już jako podpułkownik NSZ, Zub-Zdanowicz wraz z resztą brygady dał się internować Niemcom, aby uniknąć likwidacji z rąk Armii Czerwonej. Był ostatnim oficerem, który pod ostrzałem sowieckich czołgów dopilnował przekroczenia frontu przez swoich ludzi. Następnie uczestniczył we wszystkich marszach brygady, jak również we wszystkich walkach przeciw Niemcom. Brał również udział w wyzwoleniu obozu koncentracyjnego w Holiszowie na początku maja 1945 roku.

19 sierpnia ppłk Zub-Zdanowicz wyruszył na poszukiwanie regularnych jednostek Armii Polskiej. 26 sierpnia dojechał do miejsca zakwaterowania Samodzielnej Brygady Spadochronowej pod Osnabrück. Na skutek nieprzyjemnego nieporozumienia prawie natychmiast wyjechał stamtąd do Francji, a następnie do Włoch, gdzie 1 października – w stopniu niezweryfikowanego rotmistrza – został przyjęty do kompanii czołgów w II Korpusie generała Andersa. Na miejscu sąd honorowy II Korpusu uwolnił go od zarzutu dezercji z AK. Na weryfikację stopnia rotmistrza musiał czekać do 1949 roku, a w 1957 roku generał Anders mianował Zub-Zdanowicza majorem w Korpusie Oficerów Kawalerii.

Jesienią 1946 roku Zub-Zdanowicz przeniósł się do Wielkiej Brytanii w ramach Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia. W 1951 wyjechał wraz z rodziną do USA. Do końca życia był aktywny w kombatanckich organizacjach i instytucjach polonijnych. Był honorowym członkiem elitarnej amerykańskiej 101. Dywizji Spadochronowej. Pomagał finansowo rodzinom swoich żołnierzy, którzy pozostali w kraju. Organizował składki na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Wspierał środowisko niepodległościowe związane z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela.

Na podstawie tekstu Marka Jana Chodakiewicza

TOP 10 nazistowskich współpracowników, którzy byli Żydami

Kiedy mówimy o nazistowskich współpracownikach, zwykle nie odnosimy się do Żydów. Kiedy myślimy o Holokauście, często wyobrażamy sobie, że Niemcy byli wyłącznie odpowiedzialni za identyfikację i deportację Żydów i innych do obozów śmierci. Prawdą jest jednak, że wielu Żydów pracowało pod rządami nazistów i pomogło zidentyfikować tysiące swoich bliźnich w deportacji do obozów śmierci.

Nazistowscy kolaboranci na tej liście albo zgłosili się na ochotnika, by pomóc nazistom, albo zostali zmuszeni do handlu życiem setek lub tysięcy ich rodaków za własne życie i życie ich rodzin. Chciwość, samozachowanie i nienawiść są głównymi powodami działań, które podjęły te osoby.

10. Calel Perechodnik

Calel Perechodnik jest autorem książki Czy jestem mordercą? Testament żydowskiego policjanta z getta, który pochodzi z jego wspomnień o jego życiu po wstąpieniu do getta w Otwocku. Może wydawać się ofiarą okoliczności, ale to nie zmienia faktu, że pracował na rozkazach nazistów i przyczynił się do śmierci współżyjących Żydów, a nawet jego żony.

Perechodnik wstąpił do policji w getcie, ponieważ myślał, że uratuje on i jego rodzinę od obozów śmierci. Był to także sposób na zapewnienie żywności dla swojej rodziny.

Ale według jego pamiętników rozwinął nienawiść do Żydów i samego siebie, obwiniając ich za sposób, w jaki zostali potraktowani. Powiedział, że inne narody nienawidziły Żydów, ponieważ uważali się za wybraną rasę. Kiedy Perechodnik opuścił policję w getcie, hitlerowcy schwytali go i stracili.

9. Jozef Andrzej Szerynski

Józef Szołyński nie lubił być Żydem. Po walkach w armii rosyjskiej podczas I wojny światowej próbował odciąć się od Żydów, zmieniając imię urodzenia z Josefa Szynkmana na Józefa Andrzeja Szeryńskiego.

Podczas II wojny światowej został mianowany szefem policji w żydowskim getcie warszawskim. Gestapo oskarżyło go o zidentyfikowanie Żydów do deportacji do obozów śmierci.

Szeryński wykonywał swoje obowiązki bez wahania, prowadząc tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci do obozu zagłady w Treblince. W sierpniu 1942 r., Zaledwie miesiąc po rozpoczęciu jego zadania, dokonano próby jego życia przez członka żydowskiego podziemia. Ale Szeryński przeżył.

Po obejrzeniu dwóch masowych deportacji, które spowodowały śmierć 254 000 Żydów, w styczniu 1943 r. Popełnił samobójstwo z użyciem cyjanku.

8. Adam Czerniakow

Adam Czerniakow urodził się w Polsce i przez większość życia pracował jako inżynier. Kiedy naziści objęli Polskę, został mianowany szefem warszawskiego getta żydowskiego. Czerniaków stał na czele 24-osobowej rady warszawskiej, której powierzono identyfikację i schwytanie Żydów do deportacji.

Czerniaków zarekomendował także powołanie Józefa Szeryfa na szefa policji w getcie. Pod bezpośrednim rozkazem od nazistowskich szefów Czerniaków nadzorował codzienną deportację 6000 Żydów.

Według „Dziennika Warszawskiego Adama Czerniakowa, starał się jak najlepiej prosić o zwolnienie, ale bezskutecznie. Mówi się, że jego żona i tysiące innych zostało przetrzymywanych jako zakładnicy, aby upewnić się, że wykonał swój obowiązek. Przytłoczony presją popełnił samobójstwo używając cyjanku. Czerniakow zostawił notatkę swojej rodzinie, mówiąc, że samobójstwo było słuszne.

7. Chaim Mordechai Rumkowski

Chaim Mordechai Rumkowski był polskim Żydem mianowanym przez nazistów na szefa Żydowskiej Rady Starców w getcie łódzkim. Tam był najbardziej wpływowym i potężnym człowiekiem. Zrobił nawet własną walutę o nazwie Chaimki z twarzą.

Określany przez niektórych jako „Król”, Rumkowski osobiście nadzorował przekazanie nazistom ponad 20 000 dzieci, starszych i chorych Żydów w celu deportacji do obozów zagłady. Jest pamiętany z powodu swojej mowy, nazwanej niesławnie „Oddaj mi swoje dzieci”.

Rumkowski nie przeżył jednak Holocaustu. W sierpniu 1944 r. Wraz z rodziną trafił do Auschwitz. Tam został pobity na śmierć przez współwięźniów żydowskich za rolę, jaką odegrał w śmierci tysięcy dzieci i osób starszych.

6. Alfred Nossig

W swojej biografii Alfred Nossig jest opisywany jako człowiek o genialnym umyśle, który studiował prawo, naukę i sztukę. Zachęcał Żydów do prób asymilacji jako polscy obywatele. Ale kiedy odkrył, że Polacy nie chcą zaakceptować Żydów jako Polaków, Nossig stał się syjonistą.

Później, gdy Niemcy zaatakowali Polskę podczas II wojny światowej, Nossig stał się tajnym agentem gestapo i regularnie pisał o działalności żydowskiego podziemia, które dostarczył gestapo. Żydowskie podziemie poznało później jego działalność i go rozstrzelało.

Wśród dokumentów znalezionych w jego domu po egzekucji znajdował się dowód osobisty Gestapo i lista Żydów zaangażowanych w działania antyhitlerowskie. Uważa się, że dowód tożsamości ułatwił mu dostęp do swoich nazistowskich bossów bez aresztowania i deportacji. W chwili śmierci miał 78 lat.

5. Abraham Gancwajch

Abraham Gancwajch był wszechstronnym zwolennikiem nazistów. Sądził, że wygrają II wojnę światową, więc zachęcił swoich rodaków, aby przyłączyli się do nazistów jako taktyka przetrwania. Członek Warszawskiej Rady Getta, próbował przejąć od Adama Czerniakowa władzę, ale zawiódł.

Gancwajch tworzył znany gang zwany Grupą 13, zwany także żydowskim gestapo. To, co zrobili, jest tak nikczemne, że nawet rodowici Żydzi, tacy jak Czerniaków, opisywali Gancwajcha jako złego, brzydkiego człowieka, który zrobiłby wszystko, by zapewnić sobie luksus.

Gancwajch znany był z tego, że zajmował się przemytem i innymi nielegalnymi firmami, które pomogły mu żyć jak król w żydowskim getcie. Naziści pozwalali na to tak długo, jak długo walczył z żydowskim oporem.

Podziemni Żydzi skazali Gancwajcha na śmierć, ale nigdy nie byli w stanie go zabić. Nie jest jasne, jak spotkał swoją śmierć, choć uważa się, że zmarł w 1943 roku.

4. Ans van Dijk

Hitlerowscy kolaboranci nie zawsze byli mężczyznami. Ans van Dijk urodziła się w żydowskiej rodzinie w Holandii. Tam żyła w dość niemiecki sposób. U szczytu operacji hitlerowskich została aresztowana. Ale została wypuszczona pod warunkiem, że pomoże nazistowskiej inteligencji znaleźć ukrywających się innych Żydów.

Van Dijk infiltrował żydowski ruch oporu i udawał, że pomaga rodzinom i jednostkom uciec lub uzyskać fałszywe dokumenty. W rzeczywistości dostarczałaby je nazistom w celu deportacji. Wykonała ten obowiązek bez żadnej łaski, posuwając się aż do uwięzienia jej brata i jego rodziny.

Pod koniec wojny van Dijk została aresztowana w Hadze, gdzie przeprowadziła się i była zamieszana w związek lesbijek. W czerwcu 1945 r. Oskarżono ją o 23 przypadki zdrady. Przyznała się do winy i została skazana na karę śmierci.

Van Dijk próbowała wszystkiego, aby uniknąć egzekucji. Odwołała się od wyroku i nawróciła na chrześcijaństwo, ale wszystko to zawiodło. W styczniu 1948 r. Van Dijk został stracony przez pluton egzekucyjny. Uważa się, że jest odpowiedzialna za śmierć 85 Żydów i aresztowania 145 osób. Niektórzy uczeni wciąż uważają ją za ofiarę.

3. Stella Goldschlag

Stella Goldschlag była płatnym „łapaczem” dla nazistów. Studiowała w żydowskiej szkole i mieszkała w żydowskim getcie. Dlatego znała wielu Żydów, którzy ukrywali się pod ziemią w Niemczech.

Peter Wayden, jej biograf, opisuje ją jako czarującą i piękną. Ze swoimi blond włosami i niebieskimi oczami nie wyglądała jak Żyd. Według jej biografii Goldschlag został aresztowany wraz z rodzicami, gdy próbowali opuścić Niemcy. Była torturowana, dopóki nie zgodziła się pomóc w schwytaniu ukrywanych Żydów.

Naziści wiedzieli, jak bardzo kocha swoich rodziców i że zrobi wszystko, aby utrzymać ich przy życiu. Ale jest również zapisane, że zaproponowano jej 300 marek jako zapłatę za każdego złapanego Żyda. Nawet po tym jak jej rodzice zostali wysłani do obozu koncentracyjnego, nadal łapała Żydów za nazistów.

Goldschlag wykorzystała swój wygląd, aby zdobyć zaufanie ludzi. Ofiarowała im jedzenie i zakwaterowanie, by przekazać je nazistom w celu deportacji. Szacuje się, że pomagała złapać blisko 3000 Żydów.

Niemcy nazwali ją „blond trucizną”. Po wojnie służyła 10 lat w więzieniu, nawróciła się na chrześcijaństwo i stała się jawnym antysemitą. Goldschlag popełnił samobójstwo w 1994 r., Wyskakując przez okno.

2. Rolf Isaaksohn

Rolf Isaaksohn otrzymał pracę jako łapacz dla gestapo. Chwalił się, że może wypełnić cały pociąg Żydami w celu deportacji. Po tym, jak poślubił swą koleżankę Stellę Goldschlag, byli bardziej skuteczni niż Gestapo podczas aresztowania ukrywających się Żydów.

Isaaksohn miał talent do fałszowania dokumentów. To przyniosło mu wielu Żydów z prośbą o pomoc, a on z łatwością ich zdradzać. To człowiek, który tak naprawdę kochał zdradzanie własnego ludu, a wielu Żydów żyło w strachu przed panią i panią Isaaksohn.

Według Petera Waydena, który pisał o parze, Izaaksohowie byli bardzo innowacyjni w sposobie, w jaki ukrywaliby Żydów. Nie miało znaczenia, czy ci ludzie byli przyjaciółmi z dzieciństwa. Mówiąc wszystko, Isaaksohn spowodował śmierć ponad 2000 Żydów.

1. Moshe Merin

W swojej książce Koszmar : Wspomnienia lat horroru pod rządami nazistów w Europie. Konrad Charmatz określił Mosze Merina jako impulsywny i niestabilny. Merin zgłosił się na ochotnika do hitlerowców, gdy napadli na Polskę i przedstawił się jako przywódca Rady Gminy Sosnowiec.

Naziści zainstalowali Merina jako przywódcę centralnego biura rady żydowskiej na Wschodnim Górnym Śląsku, w którym znalazło się aż 100 000 Żydów. Merin wierzył, że może ocalić życie innych Żydów, wykonując rozkazy nazistów. Kiedy został poproszony o wybranie 25 000 Żydów do deportacji, chętnie to zrobił, argumentując, że przynajmniej zaoszczędził większy procent.

Pracując z policją żydowskich gett, Merin walczył z podziemnym oporem i osobiście podpisał nakaz aresztowania osób aresztowanych. Jego działania jednak go nie uratowały. Merin zmarł w 1943 r. W Oświęcimiu, gdzie wysłał innych Żydów na śmierć.

Źródło: Listverse

Jan Tomasz Gross- antypolak z wyboru

Jan Tomasz Gross dorobił się na przestrzeni lat opinii ‚polakożercy’, wygłaszając coraz to bardziej krzywdzące dla Polaków twierdzenia,

O ostatnim Marszu Niepodległości zrobiło się bardzo głośno w prasie zagranicznej za sprawą kontrowersyjnych treści niektórych banerów. Do ogólnoświatowej histerii i nagonki dołączył się Tomasz Gross, który dał ponieść się wyobraźni i napisał o skandowaniu przez uczestników hasła… ‚Ku Klux Klan’ oraz ‚Sieg Heil’.

W odpowiedzi zorganizowano na Twitterze akcję, która nie tylko demaskuje manipulacje medialne, ale przede wszystkim dwulicowość Grossa. Jak się okazuje ten, który często oskarża innych o kolaboracje sam miał interesującą historię współpracy z reżimem komunistycznym.

Gross przesłuchiwany był w kwietniu 1968 r. przez inspektora Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, Józefa Pacuka w charakterze podejrzanego. Zeznając jako podejrzany miał prawo do odmowy składania jakichkolwiek wyjaśnień, o czym zawsze wstępnie informuje prokurator. Przesłuchania, których protokoły znajdują się w Instytucie Pamięci Narodowej pochodzą z okresu, gdy komunistyczne władze urządziły antysemicką akcję przeciwko obywatelom żydowskiego pochodzenia zarówno spośród komunistów, jak i opozycji. Jan Gross mimo tych faktów zdecydował się niezwykle obszernie poinformować PRL-owskie władze o wielu działaniach, jakie podejmowali jego żydowscy koledzy i koleżanki.

„Jan Tomasz Gross nawet nie jako TW SB, a zwykły tchórz, donosił na swoich przyjaciół – Żydów”

Źródło: TVPinfo, NajwyższyCzas.