Emilia Plater – Wojowniczka Rzeczypospolitej

EMILIA PLATER TO JEDNA Z NAJSŁYNNIEJSZYCH BOHATEREK EPOKI ROMANTYZMU; MŁODA I DZIELNA, Z POŚWIĘCENIEM WALCZĄCA W POWSTANIU LISTOPADOWYM
Emilia Plater urodziła się w Wilnie w 1806 r., była córką hrabiego Franciszka Ksawerego Broel-Plater i Anny von der Mohl. Była patriotką zaangażowaną w romantyczne ruchy młodzieżowe.

Plater obcięła włosy i uzbrojona, w męskim stroju, razem z przyjaciółką Marią Prószyńską, utworzyła kilkusetosobowy oddział powstańczy, w skład którego weszli strzelcy, kawalerzyści i kosynierzy. W drodze do Dyneburga zbierała kolejnych ochotników i stoczyła kilka zwycięskich potyczek z siłami rosyjskimi. Jednak wobec przewagi przeciwnika, nie zdecydowała się na atak na miasto, a jej zdziesiątkowany oddział dołączył do formacji powstańczej dowodzonej przez jej krewnego. Sama Emilia zaczęła cieszyć się sympatią i szacunkiem żołnierzy, którzy docenili jej waleczność.

Po nieudanych bitwach Emilia Plater miała nadzieję, że generał Chłapowski zgromadzi większe siły i poprowadzi polskie oddziały do zwycięstwa na Litwie. Kiedy więc dowiedziała się, że razem z generałem Giełgudem podjął decyzję o wycofaniu się wojsk polskich za pruską granicę, gdzie żołnierze mają być internowani, nie może się z tym pogodzić. Oświadcza dowódcy, że lepiej byłoby umrzeć, niż skończyć takim upokorzeniem. Żołnierzy wzywa do nie składania broni, ci jednak są zmęczeni wojną i zrezygnowani. Nie widzą innego wyjścia, jak podążyć za Chłapowskim. Jej adiutantki Tomaszewska i Raszanowiczówna także wybierają emigrację. Platerówna wraz z garstką żołnierzy przedziera się w kierunku Warszawy, żeby dołączyć do ostatnich walczących oddziałów. Tym razem jest nie tylko przemęczona, ale poważnie chora. Towarzysze zostawiają ją w chacie niedaleko Sejn. Stamtąd zostaje przeniesiona do dworku rodziny Abłamowiczów w Justianowie. Ze względu na kręcących się w okolicy rosyjskich zwiadowców, przebywa tam jako guwernantka, pod obcym nazwiskiem. Niebawem docierają do niej informacje, że powstanie zostaje stłumione, zarówno na Litwie, jak i w Królestwie Polskim. Pomimo opieki lekarza nie wraca już do zdrowia. Umiera niespodziewanie z powodu gorączki 23 grudnia 1831 roku. Zmarła w wieku zaledwie 25 lat i stała się bohaterką patriotycznej legendy, sławioną przez poetów z różnych krajów Europy.

Źródło : historiaposzukaj.pl, wprost.pl, polskieradio.pl,

„Ponury” legenda polskiej partyzantki

Zginął w 32 roku życia, w boju ze znienawidzonym wrogiem swojego narodu. Już za życia szła za nim legenda zuchwałego partyzanta, którego ten potężny wróg się boi. Ta legenda budowała „nadzieję wbrew nadziei”. Bali się jej po wojnie także komuniści, bo ten partyzant nie bratał się z sowieckimi kolaborantami, był żołnierzem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, walczącym za świętą Sprawę,
Jan Piwnik urodził 31 sierpnia 1912 r. w rodzinie chłopskiej w Janowicach niedaleko Opatowa. Po maturze wstąpił do Szkoły Podchorążych Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim. W latach 1935-1939 był funkcjonariuszem policji. Skończył Szkołę Oficerów Policji Państwowej w Mostach Wielkich. W wojnie obronnej 1939 r. uczestniczył jako dowódca kompanii w zmotoryzowanym batalionie polowym policji.
Przez Węgry i Włochy dotarł do Francji, gdzie został przydzielony do służby w artylerii. Po niesławnej kapitulacji Francji, w czerwcu 1940 ewakuował się do W. Brytanii. Tam służył w legendarnej I Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej gen. Stanisława Sosabowskiego.

Zgłosił się ochotniczo do konspiracyjnej służby w okupowanym kraju. Po przeszkoleniu w zakresie technik dywersji pozafrontowej był gotów do skoku, jako jeden z pierwszych cichociemnych.
W nocy z 7 na 8 listopada 1941 wyskoczył z brytyjskiego samolotu transportowego w powiecie skierniewickim. Ze względu na wysokie kwalifikacje i sprawność miał być dowódcą ochrony Delegata Rządu na Kraj, Poprosił jednak o przydział pozwalający na walkę bezpośrednią z wrogiem. Dostał przydział do dywersyjnego „Wachlarza” jako dowódca II odcinka w Równem, działającego w województwie wołyńskim

Na rozkaz gen. Stefana Roweckiego „Grota”dowodził 18 stycznia 1943 brawurową akcją uwolnienia z więzienia w Pińsku żołnierzy AK za co otrzymał Order Virtuti Militari kl. V. Od 4 czerwca 1943 był szefem Kedywu Okręgu AK Kielce i dowódcą Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”. Zgrupowanie dokonało licznych aktów dywersji, m.in. na niemieckie pociągi pomiędzy Suchedniowem i Łączną. W odwecie Niemcy dwukrotnie pacyfikowali pobliską wieś Michniów, zabijajac prawie wszystkich mieszkańców. Partyzanci odpowiedzieli zasadzką na pociąg osobowy ze Skarżyska do Kielc, w pobliżu Michniowa, i wybiciem prawie wszystkich jadących nim Niemców. Jako dowódca VII batalionu 77 pp AK Okręgu Nowogródek, dowodził licznymi, udanymi akcjami batalionu, m.in. zdobyciem niemieckich punktów obrony w Wasiliszkach, Skrzybowcach i Juchnowiczach.

Zginął 16 czerwca 1944, podczas ataku na niemiecką placówkę w Jewłaszach. Został pochowany w Wawiórce koło Lidy, awansowany pośmiertnie na majora.
W Polsce sowieckiej „Ponury” był znienawidzony przez sowieckich partyzantów z tzw. „Gwardii Ludowej”, ponieważ tępił tę moskiewska formację, m.in. zlikwidował w grudniu 1943 znany z bandytyzmu oddziału GL „Tanka”.

Był też niewygodny dla komunistów jako legendarny dowódca AK. Tej legendy jednak nie dało się im zabić.
Jan Piwnik odznaczony był Orderem Virtuti Militari kl. V oraz dwukrotnie Krzyżem Walecznych.

Źródło : polishclub.org, fanklubcichociemni.pl,

Hetman Stanisław Żółkiewski pogromca Moskwy

Stanisław Żółkiewski herbu Lubicz, zwycięzca spod Kłuszyna, zdobywca Moskwy, pogromca Niemców, Mołdawian, Tatarów, Kozaków, Szwedów i Moskali, zawsze wierny stronnik króla, żył w latach 1547-1620. Pochodził z rycerskiej rodziny – jego dziad Mikołaj bił Tatarów i Wołochów, ojciec Stanisław był rotmistrzem obrony potocznej, starszy brat Mikołaj stawał dzielnie pod Lubieszowem w 1577. Był jednym z najwybitniejszych ludzi epoki. Wśród wrogów Rzeczpospolitej wzbudzał strach i szacunek. Kanclerz i hetman wielki koronny, jeden z najwybitniejszych wodzów w dziejach Rzeczypospolitej.

Stłumił krwawo powstanie kozackie Nalewajki w 1596, choć sam opowiadał się za porozumieniem z Kozakami. Walczył ze Szwedami w Inflantach, pokonując ich w bitwie pod Rewlem w 1602 roku. Chronił kresy południowo-wschodnie przed najazdami Tatarów, których w 1606 roku pobił pod Udyczem. Przeciwny popieraniu Dymitra Samozwańca i wojnie z Rosją, objął jednak dowództwo i w 1610 roku rozbił pod Kłuszynem trzykrotnie silniejsze wojska rosyjsko-szwedzkie. Następnie zajął Moskwę i wziął do niewoli cara Wasyla Szujskiego.
Nawiązując do planów Batorego, zawarł z bojarami rosyjskimi porozumienie o unii państw i uznaniu za cara królewicza Władysława. Po odrzuceniu planów przez Zygmunta III zrezygnował z dowództwa na wschodzie i zajął się obroną granicy południowo-wschodniej.

W 1618 roku został hetmanem wielkim koronnym, rok później kanclerzem. W 1620 roku, usiłując uprzedzić wielki najazd turecko-tatarski, wyprawił się do Mołdawii, lecz w bitwie pod Cecorą nad Prutem poniósł porażkę. Zmuszony do odwrotu, zginął bohatersko w stepach nad Dniestrem koło Mohylowa, chcąc „trupem swym zawalić drogę do Rzeczypospolitej”. Jego głowę zawieziono sułtanowi tureckiemu jako trofeum.
Bohaterska śmierć hetmana odbiła się szerokim echem w Rzeczpospolitej – rok później przebudzona ojczyzna wystawiła 100 tys. żołnierzy i odparła wielki najazd Imperium Tureckiego. Stanisław Żółkiewski został pochowany w Żółkwi – mieście, które założył. Na nagrobku zostały wyryte słowa: „Exoriare aliquis nostris ex ossibus ultor” tzn. „Niech z kości naszych powstanie mściciel”. Jak się okazało były to prorocze słowa – Jan III Sobieski, król polski, prawnuk Żółkiewskiego po kądzieli (jego matka, Teofila Daniłowiczówna była wnuczką hetmana) pomścił swego przodka – zwycięstwa pod Podhajcami, Bracławiem, Komarnem, Niemirowem, Narolem, Chocimiem, Lwowem, Żórawnem, Wiedniem i Parkanami czy Peretytą wskazują jednoznacznie, że z kości wielkiego hetmana powstał mściciel.

Żródło: polskiedzieje.pl, hussar.com.pl,

Jeremi Wiśniowiecki – młot na Kozaków

Jeremi Wiśniowiecki to jedna z najbarwniejszych postaci I Rzeczypospolitej, wojewoda ruski, najbogatszy magnat na Ukrainie, dowódca wojsk koronnych, postrach Kozaków, dążący do pacyfikacji powstania Chmielnickiego.

Podczas wojny z Moskwą w 1632 roku prowadził zagon na tyły wroga. Zyskał wówczas niechlubny przydomek „Podpalacza”.

W 1637 r. wziął udział w tłumieniu powstania kozackiego hetmana Pawła Pawluka, a w następnym roku pacyfikował tereny ogarnięte rebelią pod wodzą hetmana Jakuba Ostrzanina. Bezwzględność i szybkość działania to cechy Jaremy, które uwidoczniły się w pełnej krasie podczas powstania Chmielnickiego. Gdy ogień buntu objął całe kresy południowo-wschodnie, Wiśniowiecki, którego ziemie również opanowała rebelia, stał się tym, który wziął na siebie główny ciężar tłumienia powstania.Jarema był mistrzem prowadzenia taktyki spalonej ziemi i krwawej pacyfikacji

Postępowanie magnata budziło kontrowersje. Występujących przeciw polskiej władzy Kozaków traktował on jako buntowników wyjętych spod prawa i rozkazywał karać rozmaitymi metodami. Rudawski określił go mianem „najzapaleńszego stronnika śmiałych kroków” wobec Kozaków. Stosował wobec nich tortury, a jedną z brutalniejszych form śmierci było powolne konanie po nabiciu na pal. Współcześni Wiśniowieckiemu nazywali go „postrachem Kozaków” (Hieremias Cosacorum terror). Nieprzejednana postawa wobec Kozaków zjednała Wiśniowieckiemu wielu zwolenników wśród polskiej szlachty, która wskutek powstania Chmielnickiego musiała opuścić swoje kresowe majątki, rabowane i palone przez Kozaków.

Zmarł młodo, w wieku 39 lat, prawdopodobnie padł ofiarą zarazy lub zatrucia pokarmowego. Sława, jaką okrył ród, przyczyniła się do wyboru jego syna, Michała Korybuta Wiśniowieckiego, na króla Rzeczpospolitej.

Źródło : dzieje.pl, polskieradio.pl,

Bitwa pod Grunwaldem, czyli Polskie zwycięstwo które wstrząsnęło Europą

15 lipca 1410 roku po ponad sześciu godzinach krwawej walki wojska polskie i litewskie pod wodzą króla Władysława Jagiełły zgniotły na polach grunwaldzkich potęgę zakonu krzyżackiego. To wydarzenie sprzed wieków na zawsze wryło się w pamięć Polaków. Bardzo mocno oddziaływało na naszą tożsamość i świadomość narodową

Mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmiemy jako wróżbę zwycięstwa – słowa króla Władysława Jagiełły wryły się w pamięć Polakom. Bo proroczo zwiastowały to, co stało się po ponad sześciu godzinach krwawego boju. 15 lipca 1410 połączone siły polsko-litewsko-ruskie rozbiły wojska zakonu krzyżackiego. – Wiele bywało w owych czasach na świecie bitew i spotkań, ale nikt z żywych ludzi nie pamiętał tak straszliwego pogromu – pisał Henryk Sienkiewicz.

Krzyżacy zgromadzili na polach grunwaldzkich około 27 tysięcy wojska, król Władysław Jagiełło i wielki książę litewski Witold dysponowali około 29 tysiącami rycerzy i wojowników. Przewaga była po stronie polsko-litewskiej. Bitwa zakończyła się zwycięstwem wojsk polsko-litewskich, co przyczyniło się do wzmocnienia znaczenia państwa polskiego w Europie i osłabienia pozycji politycznej Zakonu Krzyżackiego.

Krzyżacy stracili 8 tysięcy rycerzy, zginął też Wielki Mistrz Zakonu Ulrich von Jungingen, a z nim ponad 200 ważnych osób. Do niewoli pojmano 14 tysięcy jeńców. Straty po stronie polskiej wyniosły od 2 do 3 tysięcy zabitych, najwięcej ucierpiały oddziały litewskie. Przez cały następny dzień zbierano rannych i grzebano poległych. Ciało Wielkiego Mistrza odesłano do Malborka.

Bitwa ujawniła wewnętrzny konflikt tlący się w państwie krzyżackim. Zapanowała tam panika, niektóre miasta podniosły bunt. Rokosz mieszczan i rycerstwa pruskiego pokazał, że Krzyżacy nie mają dostatecznego poparcia wśród poddanych. Od tej pory te dwa stany były zarzewiem problemów i ostatecznie doprowadziły do zwycięstwa Polski w wojnie trzynastoletniej oraz odzyskania Pomorza przez nasz kraj. Bitwa potwierdziła też sens unii polsko-litewskiej. Ten polityczny związek wyrósł na regionalne mocarstwo, które było brane pod uwagę we wszystkich poważniejszych planach i grach politycznych w Europie.

Przemysł II . Zapomniany król który odzyskał Polskie Królestwo

Był mężem, którego polski naród przez wszystkie następne pokolenia i wieki powinien sławić i wynosić w największych pochwałach jako tego, który ten naród wyniszczony i bezsilny podniósł i uczynił panem sąsiednich krajów. Pierwszy wlał weń żywotność, która miała mu zapewnić powodzenie przez wiele wieków i dał światło za ciemnotę, wolność za niewolę, a smutek zamienił w radość.
W 1294 roku zmarł Mszczuj II, co oznaczało realizację umowy zawartej lata temu z księciem gdańskim. Zgodnie z postanowieniami umowy, Przemysł przejął władzę nad księstwem pomorskim, mogąc przy tym liczyć na zgodę pomorskiego rycerstwa. W efekcie doszło do połączenia Pomorza i Wielkopolski,
Koronacja Przemysła II na króla Polski, dokonana 26 VI 1295 r. przez arcybiskupa Jakuba Świnkę w katedrze gnieźnieńskiej, była wydarzeniem doniosłym. Od poprzedniej koronacji Bolesława Śmiałego minęło 219 lat i przez ten czas korona spoczywała w skarbcu wawelskim. Przemysł II, zamierzając koronować się na władcę Polski, wywiózł insygnia koronne z Krakowa do Gniezna. W trakcie uroczystości koronacyjnej arcybiskup gnieźnieński równocześnie pomazał na królową trzecią żonę króla – Małgorzatę Brandenburską.
Pozycja nowego króla nie była zbyt mocna. Kontrolował jedynie Wielkopolskę i Pomorze Gdańskie. Jego zwierzchności nie uznawali książęta Mazowsza, Śląska i Kujaw. Małopolska znajdowała się w rękach króla Czech Wacława II. Koronacja Przemysła zaniepokoiła część możnych wielkopolskich i margrabiów Brandenburgii, którzy – prawdopodobnie – porozumieli się z rodzimą opozycją i zorganizowali zamach na władcę. Mordu dokonano w Rogoźnie, 8 lutego 1296 r. Przemysł II zaledwie pół roku cieszył się królewską koroną. Nie zdołał zakończyć rozbicia dzielnicowego w Polsce, jednak wyznaczył drogę postępowania kolejnym pretendentom do objęcia tronu zjednoczonego państwa.
————————-

Źródło : Poczet.com, Piastowie.pl, historiaposzukaj.pl,

Lisowczycy. Diabelska Jazda Rzeczypospolitej

Imię swe wzięli od pierwszego wodza, Aleksandra Józefa Lisowskiego, pamięć o nich przetrwała wieki chociaż istnieli niespełna lat piętnaście. Nieustraszeni, ale i bezlitośni, znakomicie wyszkoleni, chciwi i okrutni, ale mianujący się i mianowani obrońcami wiary. Można ich porównać do współczesnych sił szybkiego reagowania lub oddziałów specjalnych. W swym krótkim istnieniu okazali się tak znakomitymi wojownikami, że przerośli swoją epokę. Przewyższali swych przeciwników pod każdym względem, a w walce wręcz nie mieli sobie równych. Podziwiano ich, ale też i bano jak ognia czy zarazy.
Spojrzenie na dokonania Lisowczyków były różne, jedni spostrzegali ich jako okrutników i hultai, inni z kolei podziwiali. Faktem bezspornym jest jedno – BYLI ZNAKOMITYMI WOJOWNIKAMI. Znali sposoby walki, dzięki którym potrafili pokonywać każdego przeciwnika. Z ich „usług” korzystali możni ówczesnego świata. Ratowali kraje przed upadkiem, a bitwy przed klęską.
Prawa lisowczyków zostały ustanowione w 1622 roku i składały się z 31 artykułów omawiających przewinienia i grożące za nie kary. Lisowczycy podzieleni na 200–400 konne chorągwie podlegali rotmistrzom oraz przewodzącemu wszystkim pułkownikowi. Stanowili lekką konnicę, opartą na wzorcach tatarskich. Uzbrojeni w karabin lub rusznicę, dwa pistolety, łuk, szablę, koncerz, czasem również pikę.
Ich wygląd – „Płaszcze opięte, czapki wysokie, pludry wąskie jak rękaw, buty żółte, podkute, zbroi nie mają, krzywe rapiery, wędzidła u koni małe, siodła małe, dziw, że z nich nie spadną” – opisał kapelan Dembołecki. Niektórzy lisowczycy przypinali sobie skrzydła na wzór husarzy. Walczyli, korzystając z możliwości, jakie dawała walka bez związania się z taborami . Podejmowali się dalekich wypraw dywersyjno-terrorystycznych. Wykorzystywali taktykę ataku i odwrotu oraz improwizacji bitewnej, co zostało zaczerpnięte z orientalnej tradycji.

Aleksander Józef Lisowski jest przykładem wojownika, który nie tylko znał, ale i szkolił swoich żołnierzy w polskiej sztuce walki (szabla, rohatyna, czekan-nadziak), dzięki czemu byli oni wspaniałymi wojownikami. Rozsławili umiejętność bicia się polskich żołnierzy w całej ówczesnej Europie. Bano się ich, ale i podziwiano zarazem. Lisowski Jest dobitnym przykładem na istnienie POLSKIEJ SZTUKI WALKI, jej nauczycielem i instruktorem, a co najważniejsze – sztuki walki, która wykuwała się i sprawdzała na polach bitewnych, w nieprzeliczonych potyczkach i starciach, o czym należy dzisiaj pamiętać.

Źródło : hussar.com.pl, niezwykle.com