Lisowczycy. Diabelska Jazda Rzeczypospolitej

Imię swe wzięli od pierwszego wodza, Aleksandra Józefa Lisowskiego, pamięć o nich przetrwała wieki chociaż istnieli niespełna lat piętnaście. Nieustraszeni, ale i bezlitośni, znakomicie wyszkoleni, chciwi i okrutni, ale mianujący się i mianowani obrońcami wiary. Można ich porównać do współczesnych sił szybkiego reagowania lub oddziałów specjalnych. W swym krótkim istnieniu okazali się tak znakomitymi wojownikami, że przerośli swoją epokę. Przewyższali swych przeciwników pod każdym względem, a w walce wręcz nie mieli sobie równych. Podziwiano ich, ale też i bano jak ognia czy zarazy.
Spojrzenie na dokonania Lisowczyków były różne, jedni spostrzegali ich jako okrutników i hultai, inni z kolei podziwiali. Faktem bezspornym jest jedno – BYLI ZNAKOMITYMI WOJOWNIKAMI. Znali sposoby walki, dzięki którym potrafili pokonywać każdego przeciwnika. Z ich „usług” korzystali możni ówczesnego świata. Ratowali kraje przed upadkiem, a bitwy przed klęską.
Prawa lisowczyków zostały ustanowione w 1622 roku i składały się z 31 artykułów omawiających przewinienia i grożące za nie kary. Lisowczycy podzieleni na 200–400 konne chorągwie podlegali rotmistrzom oraz przewodzącemu wszystkim pułkownikowi. Stanowili lekką konnicę, opartą na wzorcach tatarskich. Uzbrojeni w karabin lub rusznicę, dwa pistolety, łuk, szablę, koncerz, czasem również pikę.
Ich wygląd – „Płaszcze opięte, czapki wysokie, pludry wąskie jak rękaw, buty żółte, podkute, zbroi nie mają, krzywe rapiery, wędzidła u koni małe, siodła małe, dziw, że z nich nie spadną” – opisał kapelan Dembołecki. Niektórzy lisowczycy przypinali sobie skrzydła na wzór husarzy. Walczyli, korzystając z możliwości, jakie dawała walka bez związania się z taborami . Podejmowali się dalekich wypraw dywersyjno-terrorystycznych. Wykorzystywali taktykę ataku i odwrotu oraz improwizacji bitewnej, co zostało zaczerpnięte z orientalnej tradycji.

Aleksander Józef Lisowski jest przykładem wojownika, który nie tylko znał, ale i szkolił swoich żołnierzy w polskiej sztuce walki (szabla, rohatyna, czekan-nadziak), dzięki czemu byli oni wspaniałymi wojownikami. Rozsławili umiejętność bicia się polskich żołnierzy w całej ówczesnej Europie. Bano się ich, ale i podziwiano zarazem. Lisowski Jest dobitnym przykładem na istnienie POLSKIEJ SZTUKI WALKI, jej nauczycielem i instruktorem, a co najważniejsze – sztuki walki, która wykuwała się i sprawdzała na polach bitewnych, w nieprzeliczonych potyczkach i starciach, o czym należy dzisiaj pamiętać.

Źródło : hussar.com.pl, niezwykle.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s