Jan Żychoń: Jeden z największych asów wywiadu

Kiedy w 1928 r. Żychoń obejmował szefostwo placówki wywiadowczej w Wolnym Mieście Gdańsku liczył sobie zaledwie 26 lat. Młody wiek może być jednak zwodniczy, ponieważ już w tym czasie był niezwykle doświadczonym, wieloletnim pracownikiem wywiadu. W szeregi Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, potocznie nazywanego „dwójką”, trafił jesienią 1919 r. – oddelegował go tam wiceminister spraw wojskowych gen. Kazimierz Sosnkowski. Z wojskiem był jednak związany wcześniej. Już jako 12-latek (!) zgłosił się do tworzących się w chwili wybuchu I wojny światowej Legionów z zamiarem wstąpienia w ich szeregi. Nie został przyjęty, ale pozwolono mu wykonywać różne zadania pomocnicze: wydawał legionistom mundury i sprzęt wojskowy. Pozwolono mu także pełnić służbę wartowniczą. Równolegle kontynuował naukę w gimnazjum, którą ukończył w 1918 roku.

 Zasługi w przyłączeniu Śląska
Jego marzenie o służbie w wojsku spełniło się już 1 listopada 1918 r., gdy został wcielony do armii i mianowany dowódcą plutonu pociągu pancernego „Piłsudczyk”. Wysłano go na front wschodni, gdzie do 28 października 1919 r. walczył z Ukraińcami. Nabył tam pierwszych doświadczeń bojowych i operacyjnych, które przydały mu się w kolejnych latach służby. W styczniu 1919 r. został sierżantem, w czerwcu 1921 r. podporucznikiem, w 1922 r. porucznikiem, w 1927 r. kapitanem, a w 1936 r. majorem.
Po oddelegowaniu w 1919 r. do Oddziału II wykonywał najpierw prace defensywne (kontrwywiadowcze). Po ustaniu walk na Wschodnie pracował w placówkach Oddziału II w Lublinie i Krakowie, skąd prowadzono rozpoznanie sytuacji na Śląsku. Było to szczególnie ważne, bo w tym czasie rozstrzygała się przynależność tych terenów do państwa polskiego. Później Żychoń brał zresztą czynny udział w III powstaniu śląskim. Został włączony do grupy dywersyjnej „Wawelberg”, która w nocy z 2/3 maja 1921 r. wysadziła mosty na pograniczu śląsko-niemieckim, dając tym samym sygnał do wybuchu powstania. W jednym z dokumentów na temat Żychonia czytamy: „Przyczynił się w dużej mierze do podtrzymania i podniesienia ducha zwycięskiego w oddziałach powstańczych, które w czasie tym podupadły już na duchu, i tak powstrzymał zwycięski pochód oddziałów niemieckich pod Górę św. Anny, czym położył wybitne zasługi przy dziele przyłączenia Górnego Śląska do Rzeczpospolitej Polskiej”.

W 1924 r. oddelegowano go do Warszawy, gdzie został oficerem do specjalnych poruczeń szefa Oddziału II płk. Michała Bajera. Funkcję tę pełnił przez dwa lata, aby w 1926 r. powrócić do pracy wywiadowczej na odcinku niemieckim. Został skierowany do ekspozytury „dwójki” w Katowicach. Miał dobre wyniki. Po dwóch latach przeniesiono go do Wolnego Miasta Gdańska, gdzie został szefem tamtejszej placówki wywiadowczej. Kierował nią dwa lata, odnosząc wiele sukcesów w walce wywiadowczej z Niemcami.

 Przechwytywał niemiecką pocztę

W 1930 r. pod wpływem sugestii Żychonia zreformowano strukturę „dwójki”. Na miejsce zlikwidowanych placówek w Gdańsku i Poznaniu utworzono nową, największą w kraju ekspozyturę w Bydgoszczy. Jej szefem został Żychoń, który pełnił tę funkcję do września 1939 r. Tak długie jej sprawowanie dowodzi jego efektywności, ponieważ inni szefowie ekspozytur byli odwoływani po stosunkowo krótkim czasie. Praca w Bydgoszczy rzeczywiście była dla Żychonia wyjątkowo udana. Jedną z najbardziej znanych akcji wywiadowczych prowadzonych przez Żychonia była operacja o kryptonimie „Ciotka”, rozpoczęta w 1930 r. (od 1936 r. jej nazwę zmieniono na „Wózek”). Akcja polegała na przeszukiwaniu niemieckich przesyłek pocztowych jadących tranzytem kolejowym z Rzeszy do Prus Wschodnich przez województwo pomorskie. Dzięki nielegalnemu przeglądaniu niemieckiej poczty ludzie Żychonia uzyskiwali dostęp do wielu tajnych dokumentów urzędowych i wojskowych oraz prototypów broni i uzbrojenia. Po zapoznaniu się z nimi i ich skopiowaniu przesyłki i wagony plombowano, aby ukryć ślady inwigilacji. Do wybuchu wojny Niemcy nie domyślili się działań polskiego wywiadu.

Akcja „Wózek” to niejedyny sukces Żychonia. Był on niezwykle skuteczny, chociaż wśród części współpracowników jego metody wzbudzały kontrowersje i krytykę. Wypominano mu brawurę oraz to, że nie stronił od towarzystwa, dobrej zabawy i alkoholu. Zapominano jednak, że często tego typu zachowania były przykrywką dla zadań wywiadowczych i niejako wpisywały się w tego typu działalność. Miał dzięki nim nie tylko okazję do nawiązywania nowych i podtrzymywania starych kontaktów, ale również zdobywania wielu cennych informacji. W efekcie udało mu się zwerbować liczną rzeszę informatorów, którzy dostarczali mu wartościowych dla państwa polskiego danych wywiadowczych. Wśród zwerbowanych przez niego agentów znajdowali się m.in. Wiktor Katlewski – księgowy w Urzędzie Uzbrojenia Kriegsmarine w Berlinie, Erika Bielang – sekretarka w Dowództwie Okręgu Lotniczego w Królewcu czy Paulina Tyszewska – konkubina zastępcy szefa placówki Abwehry w Gdańsku. Żychoń był także wyśmienitym organizatorem pracy wywiadowczej, który znacznie usprawnił pracę kierowanej przez siebie placówki. 

Fałszywie go oskarżano

Po wybuchu II wojny światowej Żychoń wraz z obsadą Ekspozytury nr 3 na rozkaz dowództwa WP został ewakuowany w kierunku granicy. Po ataku Sowietów przez Rumunię przedostał się do Francji. Na miejscu został odsunięty przez władze emigracyjne od pełnienia jakkolwiek funkcji, ponieważ postrzegano go jako człowieka obozu sanacyjnego, oskarżanego o klęskę wrześniową. Sytuacja zmieniła się po ataku Niemiec na Francję. Na skutek wstawiennictwa przedstawicieli francuskiego i brytyjskiego wywiadu, po ewakuacji polskich władz do Anglii w lipcu 1940 r. Żychoń wrócił do pracy wywiadowczej, zostając szefem Wydziału Wywiadowczego Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza. Funkcję tę pełnił do lutego 1944 roku Jak podkreślają historycy, okres jego rządów w „dwójce” na emigracji to czas rozwoju organizacyjnego i znaczących sukcesów wywiadowczych. Dla wzmocnienia pozycji wywiadowczej Polaków podjął współpracę ze służbami amerykańskimi, brytyjskimi, francuskimi, szwedzkimi, a nawet japońskimi i fińskimi, pomimo że Japonia i Finlandia formalnie należały do sojuszników III Rzeszy.

Z czasem pojawiły się jednak problemy wynikające z rozgrywek personalnych i zawiści odsuniętych na boczny tor oficerów wywiadu. Zaczęli oni oskarżać Żychonia o różnego rodzaju nieprawidłowości i występki, w tym o zdradę, współpracę z Niemcami, niedotrzymywanie tajemnicy służbowej i tak dalej. Wśród najbardziej zawzięcie atakujących byli kpt. Jerzy Niezbrzycki i mjr Tadeusz Nowiński, którzy podobne zarzuty formułowali zresztą jeszcze przed wojną. Wobec oszczerców mjr Żychoń wystąpił do Sądu Marynarki Wojennej, która oczyściła go z zarzutów. Mimo to major uniósł się honorem i w lutym 1944 r. zrezygnował z funkcji szefa wywiadu.

 W bitwie pod Monte Cassino

Po dymisji złożył podanie o przyjęcie do oddziałów liniowych, aby z bronią w ręku walczyć z wrogiem. Chciał zostać cichociemnym, aby móc walczyć w szeregach AK. Uznano jednak, że potrzebowałby wielomiesięcznego szkolenia i długiego oczekiwania na możliwość przerzucenia do kraju. Ostatecznie przyjęto go do 5. Kresowej Dywizji Piechoty. W jej szeregach walczył w bitwie o Monte Cassino, gdzie został ciężko ranny. Następnego dnia, 17 maja 1944, w wyniku odniesionych ran, zmarł. Został pochowany na cmentarzu Monte Cassino, gdzie do dzisiaj znajduje się jego grobowiec. Mimo bohaterskiej śmierci Żychonia jego antagoniści zarówno w kraju jak i na emigracji przez wiele kolejnych lat po wojnie powielali nieprawdziwe wobec niego zarzuty. Żadne się nie potwierdziły.
Za swoją służbę major był wielokrotnie nagradzany i odznaczany, m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi (1928), Orderem Odrodzenia Polski, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1931), Krzyżem Niepodległości (1931), Złotym Krzyżem Zasługi (1938), Orderem Virtuti Militari 5 klasy (pośmiertnie w 1944 za bitwę pod Monte Cassino), a ponadto Górnośląską Wstęgą Walecznych I klasy, Medalem za wojnę 1920 r. i Medalem Dziesięciolecia Polski Niepodległej. Od Brytyjczyków dostał Order of British Empire. 

W Bydgoszczy poświęcono mu tablicę, wmurowaną przed siedzibą komendy miejskiej policji przy ul. Poniatowskiego. Tablica wymaga jednak wymiany, ponieważ zawiera błędy w nazewnictwie oraz datach. Szkoda, że mjr Żychoń nie doczekał się własnej ulicy. Być może jednak w niedługim czasie uda się naprawić to niedopatrzenie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s