Stanisława Leszczyńska. Położna z Auschwitz 

Do obozu trafiła 17 kwietnia 1943 r.W KL Birkenau otrzymała numer 41335. Jedyną rzeczą, którą przywiozła ze sobą było zaświadczenie o możliwości wykonywania zawodu. Postanowiła poprosić doktora Mengele, by mogła pracować jako położna. Zanim zdążyła powiedzieć, o co chodzi została pobita, gdyż nie było przyjęte, aby więźniowie odzywali się niepytani. Okazało się jednak, że niemiecka położna pracująca dotąd na tym stanowisku w Birkenau została pozbawiona prawa wykonywania zawodu za aborcje, które przeprowadzała w Rzeszy. Mengele przyjął zatem Polkę na jej miejsce.

Jedyną misją Stanisławy, mimo otaczającego ją koszmaru, było otoczenie rodzących kobiet możliwe najlepszą opieką, zupełnie tak, jak za dawnych, przedwojennych czasów. Współtowarzyszki z obozu zapamiętały ją jako tą, która niestrudzenie i praktycznie bez odpoczynku wspierała rodzące. Była oazą spokoju oraz opoką dla wszystkich uwięzionych kobiet. Bardzo szybko zaczęto nazywać Stanisławę Matką.
Warunki w jakich rodziły kobiety były przerażające. „Łóżko porodowe” zostało prowizorycznie przygotowane na starym ceglanym piecu, w którym rzadko palono. Noworodkom nie przysługiwały żadne ubranka ani jedzenie. Matki musiały suszyć pieluszki na własnych plecach, bo był surowy zakaz wieszania ich w widocznym miejscu. Niemowlęta ginęły zazwyczaj śmiercią głodową w ramionach matek, które nie miały pokarmu. Stanisława zachęcała matki mimo wszystko do przystawiania dzieci do piersi, nawet jeśli nic nie leciało, żeby gruczoły nie przestały pracować. Po kilku odebranych porodach, Mengele kazał jej zabijać nowonarodzone dzieci topiąc w beczce. Ze świadomością grożącej jej kary, odpowiedziała po chwili: „Panie doktorze, nie chcę i nie mogę swoimi rękoma brukać przysięgi Hipokratesa, która Pan składał. Jest pan lekarzem, nie mogę swoją osobą szargać etosu niemieckiego lekarza, dla którego ratowanie życia jest najważniejsze. Proszę pozwolić mi zostawiać te dzieci matkom”. Podobno po jej słowach Mengele spuścił wzrok i pozwolił jej robić to, co chciała. Dzieci zostawały z matkami, zazwyczaj umierały z głodu, lecz matki mogły towarzyszyć swoim dzieciom do końca. Niemowlęta niebieskookie i jasnowłose zabierano do Rzeszy – były przeznaczone do adopcji i wynarodowienia. 
Stanisława tatuowała im niewielkie znaki, dając tym samym nadzieję ich matkom na to, że być może kiedyś odnajdą swoje dzieci. Żydowskim dzieciom nie wolno było odcinać pępowiny, miały razem z łożyskiem być wyrzucane. Położna, ryzykując karą śmierci, nie usłuchała rozkazu – przyjmowała porody żydowskich dzieci, kładła je owinięte ligniną na prycze matki. Stanisława Leszczyńska odebrała w obozie około 3 tys. porodów.
Niezłomna położna zmarła w 1974. Jej historia jest prawdopodobnie jednym z najbardziej niezwykłych świadectw ludzkiego męstwa z czasów Zagłady. Mimo, że wiele z 3000 noworodków urodzonych w Auschwitz zostało zamordowanych przez nazistów lub zmarło z powodu straszliwych warunków, wszystkie one przyszły na świat prosto w pełne miłości, ciepłe ręce Stanisławy Leszczyńskiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s